Lidka nic nie poradzimy. Okularów nie znoszę chociaż od dziecka miałam je na nosie. A może właśnie dlatego. Teraz zakładam, ale wkurza mnie, że wiecznie są brudne, nie wiem jak to się dzieje
Zuza zdjęcie już historyczne, ale cieszę się, że zdołałam uchwycić ten magiczny moment
Kasia pestka - powiedzenie, że prowadzę moją winorośl w szklarni jest mocno na wyrost Ja tylko te dwie sztuki posadziłam. W tym roku poszłam dumać jak ciąć, nic nie wymyśliłam. Zawołałam sąsiada, od którego zresztą zgapiłam pomysł winorośli w szklarni. Przyszedł, kilka razy machnął sekatorem, nawet nie zdążyłam zauważyć co konkretnie zrobił
Ale generalnie wygląda to tak:
Małżonek zamontował łańcuszki z nierdzewnej, żeby było do czego podwiązywać.
Tarcia - skrzynie też mam i też nie narzekam Szklarnie traktuję jako hobby A że hobby to do tanich nie należy to uczę się jak ją wykorzystać na maksa
Mirka - osobiście mycie szklarni uważam za niezbędne. Raz, że patogeny, dwa, dbanie o światło. Nasza jakimś sosnowym pyłkiem czy innym oblepiona.
P.s. buraki zaraz na chłodniki pójdą, nie zdążą zaszkodzić
A to takie buty
Rozumiem, że chcesz by miała ciepło.
Też jestem ciekawa co z tego wyniknie.
Ja zdecydowałam się kupić (kilka lat temu) krzewy z polskiej winnicy. Odmiany, które w PL nie narzekają na aurę, ale po posadzeniu i zrobieniu tymczasowego stelaża pozwoliłam im rosnąć swobodnie. Potem zaczęłam czytać co i jak, jak dbać i… wpadłam w lekką panikę. Wiedza przerosła moje rozumienie i przez kilka lat tylko podwiązywałam pędy i usuwałam nadmiary liści, żeby słońca gronom nie zasłaniały. Cięłam też, ale byle jak, tylko żeby nie zrobił się kociokwik z moich 6 krzewów.
Efekt był taki, że jednego roku zaatakował mączniak tak mocno, że nie uratowałam 2, a resztę musiałam mocno ściąć by dać im nowe siły.
Po tych działaniach kompletnie idiotycznych zabrałam się za kształcenie i od zeszłego roku tnę w miarę fachowo.
W internecie są fajne filmiki pokazujące jak ciąć i prowadzić tzw. sznur. Okazało się to nie takie niezrozumiałe i choć trochę koślawe te moje winorośle, to mam nadzieję, że w tym sezonie da efekty.
Mieć tak uzdolniony DT to na prawdę skarb wielki. Wszystko idealnie dopasowane, i kółeczko i kolor owego łańcuszka.
Przypomniało mi się że winogrona w szklarni uprawia od wielu lat Hania (hankaandrus_44) a jej wątek się zwie "Sezon 2017 u Hanusi".
Judith - u nas aura listopadowa, chmury, brak słońca, pada - to nie są warunki do spamowania
Szklarnię swoją lubię i jestem z niej zadowolona - wymazałam z pamięci ból jej stawiania
Kasia-pestka - ja się totalnie zdaję na sąsiada, który lat ma 70 i u niego zawsze była winorośl w szklarni
Ja jestem straszna niemota w temacie cięcia i prowadzenia roślin.
Niby dużo czytam, niby kumam. Ale jak dochodzi do podejścia z sekatorem to budzi się we mnie Scarlett o'Hara i uciekam do domu z założeniem, że "pomyślę o tym jutro"
Niby rozum mam i raczej ogarnięta jestem ale ogolnoogrodowe hasło "ciąć coś nad pędem skierowanym na zewnątrz" kosztowało mnie wiele zanim skumałam o co chodzi
Jola - u nas jak to u nas - więcej sprzętu niż talentu
Sylwia - dziś regał poszedł na taras. Jutro pomidory idą do szklarni. Za nimi powędruje grzejnik. Taki los. Prognozy nocne są badziewne do 20go maja. Lipna ta wiosna.