Niektórzy nie lubią rudbekii, a ja je uwielbiam. W tym roku są wyjątkowo piękne. Nigdy nie były pełne ten rok są pełne te żółte. Nigdy takich nie siałam same się sieją i co roku inne barwy przybierają.
Naszła mnie w tym roku ochota na własne pomidory i mam - odmiana Betalux
Tak zaczynałam:
Wysiałam 16 kwietnia (trochę późno),
to sadzonki 31 maja
Tu wsadziłam do donic 12 czerwca i zrobiłam im nad głowami "szklarnię"
A tak wyglądają dzisiaj
I jest pierwszy pomidorek
I dostały namiot, bo "szklarnia" zrobiła się za mała.
Aniu, jaka Ty jesteś wszechstronnie utalentowana. Masz piękny ogród, tworzysz piękne obrazy i masz talent literacki. Aż zaniemówiłam czytając ten piękny opis.
Rośliny po fali upałów i ulewie, nie wyglądają zbyt dobrze. Ta najwyższa ostróżka cała połamana, musiałam ją obciąć do zera.
Coś tam jednak można pokazać.
Zielone makówki – tak, one teraz ładnie prezentują się w trawie. Wyglądają jak małe zielone latarnie, tylko szkoda, że nie świecą
Dziewanny – u mnie dobrze rosną i pięknie kwitną w tym roku! Jak Ewcina (nie wiem która ? ) chce nasiona, to zbiorę dla niej. Daj znać na priv przypomnę się w sierpniu jak będą dojrzałe.
Lilie – ojej, współczuję z tymi zjadaczami U mnie czosnek obok jakoś pomaga. Ale dużo rośnie bez sąsiedztwa czosnku i jest ok. Może spróbujcie wkopywać koszyczki na cebule?
Kwiecia na rabatach jest go sporo, ale "czego nie mam"... zawsze coś! Teraz poluję na kolejne jeżówki ( wypadło mi dużo odmianowych, pełnych )
Chodzi za mną Obiela, buk tricolor , bo mąż mi go z tyłu skosił.A jeszcze Hortensja Melba jak wejdzie mi w ręce to też się na nią skuszę.
To się nigdy nie kończy, prawda?
Kielichowiec, zgadzam się w 100%. Kwitnie jak szalony i jeszcze długo trzyma liście. Piękny niepozorny krzew.
A co do zdjęć i kontuzji... to lewa ręka poszła na urlop. Zaraz wrzucę Wam świeże fotki z rabat, bo ogród teraz szaleje!
Fajnie, że tą miodunke masz. Ty że masz węższą. Nie wiedziałam, że takie też są wąskie.
Ok dziękuję. To będę ją częściej podlewac, niech i mi rośnie jak na drożdżach.
Czas liliowców... Piekny, kolorowy czas
To ten moment, kiedy ogród codziennie ma coś nowego do pokazania.
Wczoraj pąk, dziś kwiat wielkości dłoni, a jutro już kolejna odmiana otwiera płatki.
Każdy dzień to inny kolor, inny kształt, inna radość.
Liliowce to takie słońca na łodygach. Nie marudzą, nie chorują, tylko kwitną i cieszą.
Chodzisz codziennie z kubkiem kawy i odliczasz: "ta zakwitnie, tamta już przekwita"...
Ogród żyje, tętni i daje oddech po tych upałach.
Ania, pięknie operujesz nie tylko pędzlem, ale
i słowem
Kwiaty też zjadamy, ale bez słupków/pylników. Jeszcze nie próbowałam, ale same kwiaty super z ricottą smakują. A wersja, którą ja zazwyczaj robię to po prostu odrobina oliwy i na patelnię lub grilla.
Dla mnie zdecydowanie Astrid Masz ją w półcieniu? Czytam że słońce może ją przypalać
Dziękuję Joasiu
A masz może Munstead Wood? Czy ta Astrid ma kolor taki jak Munstead?