Do łąki zakupiłam nasion poplonowych, zobaczymy czy coś z tego urośnie. Wczoraj całe popołudnie drapałam w łące ziemię pazurkami żeby spulchnić choć trochę i nasiewałam. Powtórkę planuję na wiosnę. Połowę wysiałam już wczoraj, ale to torby kilogramowe więc nasion ful.
Przecież coś może się zadomowi...niechby tylko jedna setna tego co wsiałam będę zadowolona z efektu.
Może się mniej będzie nasiewać do nas i na pewno cieplej zimą.
jak się kiedyś zrobi docelowe ogrodzenie od drogi to ta bramka z miscantów wyleci i będzie widać jednakową całość, a nie takie łatane.
Remontowo ogrodowo
W zeszłym roku nie zdążyliśmy przez tą wrześniową powódź skończyć ogrodzenia do końca pierwszej działki. Dolnych desek już nie zdejmujemy niech przed wodą bronią, ale chciałam to ujednolicić trochę, siatka i mata też zostały żeby skuteczniej powstrzymywać pchający się do nas od sąsiadki chwast wysokości dorosłego człowieka.
Em szlifował, a ja malowałam, kawał było do zrobienia. Piątek i sobotę po Bożym Ciele spędziliśmy w ten oto sposób.
Róże na słupie elektrycznym, który niestety stoi w moim ogrodzie. Czerwona kwitnie bardzo obficie, niestety nie powtarza kwitnienia, jasna to prawdopodobnie New Dawn, a fioletowa Veilchenblau.