Chyba w końcu udało się wykoncypować odpowiedni kształt rabaty (będąc odpowiednio nakierowana przez Was- dzięki, że jesteście na straży i zapobiegacie potencjalnej wtopie ), chociaż może jeszcze gdzieniegdzie delikatnie nadaje się do face liftingu:
Potrzebuję większej ilości słonecznych parapetów... albo pomocy specjalisty .
Połowa z tej 60-ki jest dla mojej mamy i to jest moja główna linia obrony w tej chwili
Wróćmy jednak do poprzedniego weekendu, bo bawiłam się przednio w towarzystwie świergolu ptaszków, ciepełka, łopatki, ziemi, 60 doniczek P9, pod ścisłą obserwacją 2 przystojnych tajniaków:
Ja z kolei zaczynam się identyfikować jako patologiczny doniczkowy zbieracz, oto pierwsze symptomy, a im w dalej w las, tym będzie gorzej... Szczególnie w związku z planowaną rewolucją na rabatach (tak, tak, wiem.. która to już z rzędu? ):
Przez tą całą wiosnę tak się niektórym namieszało, że aż zaczęli zadawać sobie pytania filozoficzne o naturę rzeczy, np. taki batat głęboko wychowany w kulturze woke, przekonany o tym, że może być kim tylko chce, postanowił się identyfikować jako kwiat strelicji- kto bogatemu zabroni?
Cebulowe też nie próżnują, powychylały łebki z ziemi już wszystkie lilie (oby im ten nagły mróz nie zaszkodził, dostały kołderkę z kory, mam nadzieję, że to wystarczy) oraz czosnki ozdobne, a na przedpłociu pysznią się pierwsze narcyzy: