Dawno tu nie zaglądałam z racji wielu prac różnistych i inszych zajęć dziękuję zbiorowo za odwiedziny wszystkim, którzy tu zaglądają
Witaj Nowinko ogrodowiskowa Alu dziękuję za uznanie zdjęć.
Kasiu jakoś nie za bardzo, lilie ciągle mi się mnożą przez cebulki przybyszowe, już raz robiłam akcję obdarowania z tego powodu
GosiuGrażynko nie posadziłam tam nic, ale za to przeniosłam większość hodowli doniczkowej. Wysypuję korą, a planuję jeszcze oczyścić oczko (tam widać folię zielonkawą, wymienię na czarną) Dbam o swój pesel i po prostu teraz ograniczam co mogę, tym bardziej, że prace jak zawsze mnożą się na potęgę, one to potrafią Przesadzę tam z tyłu oczka rozrośnięty rdest himalajski i wtedy dokończę
Trochę migawek sierpniowych:
zatrwian Suworowa:
Dziewanna - olbrzymka (stopa do porównania wielkości) przyszłą sama bez zaproszenia
Fajne miejsce się tworzy pod drewutnią .
Dużo kwitnień jeszcze masz Bożenko,
Mieczyk prześliczny . Zatruwam całkiem ładny a calkiem nie znany . Czy on się sieje?
Też pozmieniałam co nieco z dbałości o pesel . Zostały mi jeszcze berberysy do wymiany na coś bez kolców .Ale tu mam opór męża.,każe mu wiosną sprzątać ścinki z nich do wora i zobaczymy co z tego wyjdzie .
Ale mega jest ta dziewanna, napewno samosiejka, super Ja z dbałości o pesel i czas, porozkładałam kartony i przysypałam je korą. Na długo karton nie wystarczy ale już w tym sezonie miałam mniej pielenia.
Lidziu, jak się mąż da wkręcić to dobrze Zatrwian Suworowa wysiałam z nasion i on jest jednoroczny podobnie jaki moje ukochane zatrwiany wrębne, na suche zimowe bukiety super! Ten poniżej zrobiłam dla teściowej, kolorki moje ulubione, ale zdj kiepskie bo z komórki
Basiu - tak dziewanna samosiejka oczywiście, rośnie wysoki badylek
Teraz kilka fotek z czasu intensywnych zajęć. Stara altanka która kiedyś wyglądała fajnie, bo powstała w formie nieregularnego wielokąta, z pni ściętych drzew, które w miarę czasu zaczęły gnić od korzeni. Od lat wypełniana po brzegi rupieciami w większości niepotrzebnymi mojego męża (typ - zbieracz, zbiera "wszystko") więc stanowiła dla mnie taki wrzód, nie powiem gdzie... który omijałam szerokim łukiem w fotografiach. Tu już z 80% wywalone:
Została rozebrana, co za ulga! Pracy było dużo, bo sama zutylizowałam z 15 worków, zdjęłam obudowę z drewnianych desek, papy z dachu było ok 120 kg trzeba było wywieźć z synem do ZUO (czytaj zło ). Potem te grube bale - pnie mąż ciachał do kominka. Potem poprosiłam pana, żeby zrobił wylewkę na starej, stąd trochę wystaje spod nowej:
W międzyczasie pomalowałam farbą do betonu wylewkę na ceglasto
No i się zaczęło, opady przez kilka dni, pół wiadra wody przez 2 dni, oczywiście farba nie zdążyła wyschnąć, porobiły się bąble. Jak tylko wyschło, skrobałam bąble i na nowo farbą. Ale żeby nie było lekko w nocy znowu ulewa i powtórka z rozrywki zaznaczyłam sobie taśmą gdzie bąble były, żeby te miejsca pomalować ze 2-3 razy farbą od nowa
zamówiłam altanę zamkniętą czyli z okienkami i drzwiami czekałam na nią dość długo, aż wreszcie się doczekałam
ale warto było jeszcze 1/4 daszku. Panowie bardzo sprawnie i szybko ją złożyli z gotowych elementów, po ok 3h stała sobie