Wracam do ogrodowych wydarzeń z października 2025 roku. To był pierwszy rok, w którym nie poczyniłam jesienią żadnych ogrodowych prac. Byliny i róże nie zostały przycięte, liście niewygrabione. Udało się jedynie wyskrobać kilka godzin wolnego, aby przygotować do zimy warzywnik. Przekopałam grządki z kompostem i końskim obornikiem. Posadziłam jesienny czosnek i po raz pierwszy wysiałam nasionka pietruszki, marchewki i szpinaku. Renia/ Kokesz od wielu lat propaguje ten sposób wysiewu z dużym sukcesem. Zobaczymy jak to będzie u mnie na mokrej i zimnej glinie. Może coś wzejdzie.

Pięknie przebarwił się miskant Morning Ingrid. Wreszcie trafił na dobrą miejscówkę. Zdecydowanie lubi bardzo słoneczne stanowisko.
Na pierwszym planie magnolia NN, która jeszcze ani razu nie kwitła. Posadzona 10 lat temu jako 30 cm patyczek, trzykrotnie zmieniała miejscówkę. Na drugim planie jabłoń rajska Adirondack. Po raz pierwszy miała mnóstwo jabłuszek. Były one jednak zdecydowanie mniejsze i słabiej wybarwione od owoców Oli
Przepięknie przebarwiła się gilenia. To ten niewielki pomarańczowy krzaczek. Szkoda, że z 3 zakupionych sztuk ostała się tylko jedna.
Z ciekawostek- tojad mordownik.

Jak nazwa wskazuje to bylina o silnych właściwościach trujących, ale trzeba przyznać, że kwitnie uroczo.
____________________
Hania-
To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz