Podczas weekendu znalazłam trochę czasu, aby pobiegać po swoich ulubionych wątkach. Podziwiałam pracowitość i efekty pracy.

Wielu osobom zazdrościłam kondycji. Rekordziści dłubali w ogrodzie ładnych kilka godzin i to kilka to nie dwie, czy trzy.


U mnie tempo pracy zdecydowanie wolniejsze, ale staram się to nadrobić częstotliwością wyjść do ogrodu. Spędzam w nim zwykle 1,5-2 godziny i po kilku tygodniach harówki wreszcie widać efekty porządkowania, choć do końca prac jeszcze daleka droga.
Porządkuję rabaty kompleksowo; tnę trawy, hortensje, róże, krzewy i byliny. Wygrabiam część opadłych liści, a resztę zostawiam jako ściółkę.
Bardzo żałuję, że jesienią nie miałam czasu, aby opróżnić obie komory kompostownika. Udało się rozsypać kompost jedynie na grządki w warzywniku. W tej chwili pusta po zimie komora jest wypełniona ponad stan i nie mam już gdzie wyrzucać odpadów, które mogłabym kompostować. szkoda mi je oddawać do wywózki. Staram się podsypywać ten świeży kompost na uporządkowane rabaty, ale wciąż go jeszcze sporo. Ratuję się wsypywaniem odpadów do worków, które stawiam koło kompostownika i wrzucę ich zawartość do komory, kiedy już będzie opróżniona z ziemi. Taka dodatkowa praca, której można by uniknąć.
____________________
Hania-
To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz