Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "Tess"

Kopytnik pospolity (Asarum europaeum) 08:29, 15 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Mnie się też kopytnik bardzo podoba, bardziej od pachysandry.
Jestem szczęśliwą posiadaczką sporej jego ilości (dawno temu kupiłam jedną roślinkę - ze względu na piękne liście) i obecnie mam kilka wielkich kępek. Rosną oczywiście zupelnie nie tam, gdzie powinny Ale właśnie z nich zrobię wypełnienia na nowej rabatce (jak już ją zaprojektuję)
Będzie tanio (bo darmowo) i wydaje mis ie, że ładnie - kopytnik ma piękny kolor.
Ogród na 300 metrach kwadratowych 23:32, 14 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
EwaG napisał(a)

Tereso, moja propozycja "wizji lokalnej" aktualna (mama już dochodzi d siebie w domu, dziś nawet pojechała sama! na działkę, bo na pewno truskaki już dojrzały).


Cieszę się, że z mamą lepiej

Spoko, nie zawracaj sobie na razie głowy "wizją" Mam tyle roboty w pracy, że nie "nadanżam". Nie mam czasu i siły zrobić szkicu działki, więc pewnie nieprędko będę mogła zając się przeróbką ogrodu.
Miniaturowy ogródek 17:51, 14 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Gardenarium napisał(a)

Ależ ja wiem Ja się tylko tak lubię przechwalać że Wicio taki pomysłowy.


Uff, kamień z serca
Chwal sie Danusiu, jak najbardziej, bo masz kim Też mam pomysłowego Dobromira w domu

Cudny ten ogród. No cudny! Jesteś czarodziejką

Danusiu, mogę się jeszcze popytać?
Taxus na ekran strzyzony to jaki posadziście? Ja jeszcze nei bardzo rozrózniam. Czy to Hicksii czy coś innego?
I co jest przed szmaragdami, w projekcie jest Chamaecyparis pisifera 'Filifera Aurea Nana' ale to co posadzone, to nie jest to, prawda?

Gabi - nie mogę się doczekać na efekt końcowy Dziś juz spać pewnie nie będę mogła z niecierpliwości i zazdrości, ale takiej zdrowej, motywującej (nie mylić z zawiścią).
Miniaturowy ogródek 16:43, 14 cze 2012


Dołączył: 09 lip 2010
Posty: 77371
Do góry
Tess napisał(a)

Witek zrobił z kantówki siódemki chyba albo dziewiątki coś na kształt ramy do obrazu i gzyms jest, sklejka jest mocno cofnięta do tyłu i powstanie wnęka. Wszystko jest prawidłowo.


Oj, ja chyba nie umiem przelewać intencji przez słowo pisane
Nie zamierzałam podważać kompetencji Witka, ani w żaden sposób sugerować, że lustro w tej ramie się nie utrzyma.
Chciałam się tylko upewnić, że tak można zrobić, że to nie na tymczasowo, bo takie rozwiazanie jest proste i dałoby się ewentualnie zastosować u mnie.

Dziękuję Danusiu za odpowiedź


Ależ ja wiem Ja się tylko tak lubię przechwalać że Wicio taki pomysłowy.
Miniaturowy ogródek 15:20, 14 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Gardenarium napisał(a)
Witek zrobił z kantówki siódemki chyba albo dziewiątki coś na kształt ramy do obrazu i gzyms jest, sklejka jest mocno cofnięta do tyłu i powstanie wnęka. Wszystko jest prawidłowo.


Oj, ja chyba nie umiem przelewać intencji przez słowo pisane
Nie zamierzałam podważać kompetencji Witka, ani w żaden sposób sugerować, że lustro w tej ramie się nie utrzyma.
Chciałam się tylko upewnić, że tak można zrobić, że to nie na tymczasowo, bo takie rozwiazanie jest proste i dałoby się ewentualnie zastosować u mnie.

Dziękuję Danusiu za odpowiedź
Miniaturowy ogródek 14:52, 14 cze 2012

Dołączył: 04 lip 2011
Posty: 3376
Do góry
Tess, witam i dziękuję za komplementy.
Co będzie na żurawkowym polu same nie wiemy. Będzie wielkie ustawianie po pracy. Danusia robi wariacje na temat projektu. Na 100% to się tylko kształty i wymiary rabat zgadzają.

Tak wstępnie odpowiem Ci o lustrze: tam jest gzyms. Ta rama jest szeroka, a lustro będzie na płycie w głębi. Tak ze 2 cm okapu będzie. Witek twierdzi, że wystarczy.
Miniaturowy ogródek 14:27, 14 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Gabi, przeczytałam całą historie Twojego ogrodu, jednym tchem, nie mogłam się oderwać.
Nie umiem użyć właściwych określeń na to, by opisać to, co czuję.
Ogród przed metamorfozą był już piękny (te żurawki są wielką ozdobą), ale to co widać już teraz jest niesamowiete!
Danusiu, gratulacje - projekt cudny Te proste linie są rewelacyjne!

Ufff, nie mogę się ogarnąc, mam czały czas przed oczami to, co powstaje.
A jakie żurawki będa w tym żurawkowym polu? Z projektu chyba wynika, że sześć kolorów(odmian)?

Pozwolisz, Gabi, że zapytam tutaj Danusię o tę ramę do lustra?
Danusiu: rozważam zrobienie lustra w swoim ogrodzie (muszę go odświeżyć, bo w minaturowym ogródku dawno ćwierć wieku temu posadziłam malutkie iglaczki, które teraz są wielkimi drzewami i zamiast ogrodu jest gąszcz).
W wątku o lustrach czytałam, że lustro musi być we wnęce albo chociaż mieć gzyms. Ja nie mam ani jednego ani drugiego i nie bardzo mogę zrobić, bo ściana, na której chciałabym zrobić to lustro to ściana domu sąsiada. W tej ramie gzymsu nie widzę. Czy moze być lustro w takiej tylko drewnianej ramie, bez gzymsu?

Gabi, jeszcze raz to napiszę: cudo!
Ogród na 300 metrach kwadratowych 21:41, 13 cze 2012

Dołączył: 09 maj 2012
Posty: 1544
Do góry
Ewo z uśmiechem rozejrzałam się po Twoim ogrodzie. Z uśmiechem bo tak jak i Tess widzę podobieństwa miłe. Po pierwsze moja działka też ma 300m. Po drugie ja też mam rabatę srebrną - młodziutką, a na niej także czyściec, rogownicę, dmuszek jajowaty i dla urozmaicenia smagliczkę.
Po trzecie także hortensję staram się, żeby była błękitna - czyli podlewam nawozem specjalnym.
A po czwarte ogrodnicy i szkółkarze - Andrzej Kordus i jego brat Rajmund Kordus z synem Andrzejem to znajomi moich rodziców, bywałam u nich w dzieciństwie. ( teraz niestety już nie )
Pozdrawiam Cię i bardzo lubię takie działki są pełne uroku i wielkość jak najwłaściwsza.
Weronika
Ogród na 300 metrach kwadratowych 20:28, 13 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
EwoG, no normalnie palę się ze wstydu, ale dopiero dziś w innym wątku dopatrzyłam, że masz swój wątek ogrodowy.
Przeczytałam z przyjemnością - i już wiem, dlaczego jesteś z "Warszawy/Woli Mrokowskiej"
No i okazało się, że mamy sporo wspólnego: mój warszawski ogródek też jest mały, mam też działkę "po teściowej" (we wsi nadbużańskiej) - ta jest b. duża, też była zaniedbana (od 10 lat nikt się nią nie zajmował), też uwielbiam aksamitki rozpierzchłe (sama je z ziarenek uzyskuję - sieję do skrzyneczki na oknie), i nareszcie mam gdzie je sadzić - wprowadzają wiejskie klimaty na tę wiejską działkę, którą mam dopiero od dwóch lat.

Zazdroszczę Ci, że masz do Kordusa blisko

Lubię ogrody z dużymi drzewami. I bardzo mi się Twoje opowieści podobają

Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:35, 13 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Uff, ależ dyskusja Może to z powodu tego, że nie wszystko, co Adam napisał, rozumiem, ale mnie nie przekonał.
Nie będę sadzić w torf, bo już sadziłam i wiem, czym to się kończy. Jeśli ktoś mi podaje sposób na to, aby zapewnić rh odpowiednie warunki, to ja z tego korzystam. Pewnie, że gdybym nie miała własnego kawałka lasu sosnowego, to może - ze strachu przed dużym złym leśniczym - nie domieszałabym ściółki. Ale mam, i to niepryskany więc każdy mój kolejny krzaczek ją dostanie.
Nie będę stosować innych nawozów niż siarczany, bo są tanie oraz łatwe i proste w stosowaniu (i jak sie okazuje, są w mojej okolicy łatwo dostępne - kupiłam w Broniszach. Nie na giełdzie, tylko w dawnym sklepie ogrodniczym Bronisze po przeciwnej stronie Połczyńskiej).
Nie odmówię moim rh odpowiedniej ochrony chemicznej (choć wolałabym jej oczywiscie nie stosować), jeśli zajdzie taka potrzeba, choć prawdą jest, że koszt środków chemicznych często przewyższa cenę egzemplarza rh.

Dzięki Twoim radom, Magjo_ tu zamieszczanym, dzieki Twojej wiedzy, moje rh wracają do życia.
Robisz, Magjo_ wielką robotę na tym forum, i nikt Ci tego nie zepsuje

(no, jak T-W-A, to na całego)

A co z tym opryskiem z siarczanu amonu? Zrozumiałam, że ktoś "spalił" takim opryskiem swoje rh, dlatego nie polecasz. A jaka powinna być proporcja, żeby nie spalić?
(ja zdolna bestia, ostatnio spaliłam jedną żurawkę opryskując rośliny naparem z pokrzywy na mszyce - na szczęście tylko trochę).
Różaneczniki - choroby i szkodniki 23:45, 11 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
Witaj, Adamie,

fajnie że zawitał ktoś, kto ma tak wielkie doświadczenie w uprawie rododendronów
Kolejną osobę, która może nam, nowicjuszom, pomóc poznać tajniki uprawy rododendronów.

To się nazywa wejście, no, no Czyś Ty nie zodiakalny baran aby?


Nie ma powodu ani potrzeby, abyśmy się wzajemnie obrażali.
Zasada na tym forum (tak to widzę, bo ja nowicjuszka przy innych jestem): dzielimy doświadczenia, mnożymy uprzejmości i miłe słowa, oceniamy pozytywnie (takze na zachętę), a także negatywnie - poprzez konstruktywną pozytywną krytykę.

Więc może zaczniemy od dzielenia?
Masz dużo doświadczenia, więc liczę, że z nami zostaniesz i się nim bardziej szczegółowo podzielisz.

Jaki nawóz w 25 kilowych workach rozpuszczalny w wodzie stosujesz?
Różaneczniki - choroby i szkodniki 09:51, 05 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess napisał(a)
I jak wygląda taka larwa? Małe toto czy duże? Bo na spodniej stronie liści są takie małe białe niby "kropeczki".


Na szczęście moje rh rosną trochę dalej. Ale po dokładnym obejrzeniu liści stwierdzam, ze kilka ubytków w tych liściach też jest.


O są piękne - wielkie - ok 1 cm, białe tłuste z brązowo-czarnymi szczękami - wyglądają jak wielki wągier i z pewnością nie łażą po Twoim winobluszczu. No chyba że te już w trakcie przepoczwarzania - z nogami... Ale też raczej siedzą w ziemi.



Masz Dursban prawda ? - ale to jest mocny środek- niebezpieczny bo działa też i gazowo. Jak się już upewnisz czy to opuchlaki / będą teraz żreć nowe przyrosty/ - to w połowie jesieni wylejesz pod krzak.

A jak będą wżery - wieczorem po zapadnięciu zmroku - oprysk mospilanem 0,04%- dobrze liście i glebę pod roślinami - żeby wyszły jeszcze na mokry środek. 2* w odstępie 3 tyg i więcej nie - bo uodpornisz gady.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 09:44, 05 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess napisał(a)

Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.


Meldunek z placu boju:
jednak na wieś nie pojechałam (z ważnych nieprzewidzianych przyczyn).



Poczułam się jak jakaś sroga nauczycielka ha ha ha
Różaneczniki - choroby i szkodniki 17:26, 04 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
magja_ napisał(a)
Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.


Meldunek z placu boju:
jednak na wieś nie pojechałam (z ważnych nieprzewidzianych przyczyn). Zemblę już przesadziłam.

Miałaś rację, MAgjo, gdy pisałaś, że "wygląda jakby się korzenie dusiły". One się dusiły Ja je zadusiłam, tym samym uśmiercając powoli, acz systematycznie moją Zemblę.

Zrobiłam zdjęcia po jej wykopaniu, postaram sie zamieścić, dla innych, jako przestrogę i instruktaż, czego nie należy robić swojemu Rh.
1. - była zbyt głęboko posadzona (na oko jakieś 3-4 cm!),
2. - nie rozlużniłam bryły korzeniowej (praktycznie bryła miała obecnie kształt doniczki, w której Zemblę kupiłam kilka lat temu),
3.- posadzona była w mieszankę dobrej ziemi ogrodowej (ha, ha, ze sklepu, wiec diabli wiedzą co tam faktycznie było) i torfu (chyba kwasnego, bo teraz to już nie jestem tego pewna) - więc podłoże nie miało odpowiedniego ph, Rh nie miał też żadnych szans na składniki pokarmowe),
4. zmierzyłam ph we właściwym miejscu i właściwy spośób - wynosiło powyżej 8!!!

magja_ napisał(a)
A Ty masz opuchlaka?


Wcześniej napisałam, że nie wiem, czy to opuchlak. Obecnie prostuję: mam opuchlaka. Wczoraj dokonałam wnikliwego sprawdzenia każdego kawałeczka gleby w okolicach mojego pnącza winobluszcza trójklapowego i znalazłam trzy osobniki dorosłe. To na pewno były opuchlaki, bo i wygląd się zgadza, i zachowanie: skubane, udawały że są nieżywe!
To najpawdopodobniej opuchlaki są przyczyną marnej kondycji mojego winobliszcza trójklapowego (zdjęcie w wątku "Gąszcz dorodnych drzew w małym ogrodzie" w Projektowanie ogrodu). To one (znaczy się chyba ich larwy) zżerają każdy nowo pojawiający się liść. Oprócz, oczywiście wygryzania liści innych roślin, o których tu już wspominałam. Czy jest coś, co działa na larwy opuchlaka, co mogę zastosować teraz? I jak wygląda taka larwa? Małe toto czy duże? Bo na spodniej stronie liści są takie małe białe niby "kropeczki".
Żeby wyeliminować ślimaki, jako ewentualnie odpowiedzialne za zżeranie winobluszcza zrobiłam im zasieki: rozsypałam popiół na glebie wzdłuż całego muru, przy którym rośnie winobluszcz.
Pewnie bez sensu, ale jak nie pomoże, to nie zaszkodzi.

Na szczęscie moje rh rosną trochę dalej. Ale po dokładnym obejrzeniu liści stwierdzam, ze kilka ubytków w tych liściach też jest.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 11:52, 01 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
magja_ napisał(a)
A Ty masz opuchlaka?


Ja nie wiem, czy to opuchlak. Na różanecznikach nie mam, ale w innym miejscu coś mi wygryza w liściach brzegi. Na pewno nie slimaki. Bergenia ma takie wygryzane liście i przylaszczki też. I porzeczkę ozdobną też żre, ale tak bardziej, całe liście z blaszki, zostają tylko nerwy.
Czy opuchlak żre wszystko, czy tylko jakieś wybrane rośliny?
Więc chciałabym tak zapobiegawczo coś dać.

Zrobię może zdjęcia, i pokażę.

A, i wsadzę paluch, żaby sprawdzić czy Zembla zalana (muszę wyrobić sobie ten nawyk w ogrodzie, bo w domu to zawsze stosuję, a w ogrodzie - nigdy)
Dzieki za wszystkie rady, Magjo
Różaneczniki - choroby i szkodniki 11:04, 01 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
dzielna dziewczyna Jedź po ten obornik i przesadzaj po weekendzie.

A Ty masz opuchlaka? Musze sprawdzić czy można tak przed sadzeniem od razu działać tym dursbanem - wydaje mi się że trzeba odczekać chwilkę.

Siarczanami podziałaj też na iglakach kwasolubnych - efekt murowany. Tylko zgodnie z przepisami! Podsypowo im można, teraz jest idealna pora. Rh dostanie je ciut później. Natomiast od razu w nowe podłoże - previcur.

To do Tess bo Agambizu wpadła
Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:56, 01 cze 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry
magja_ napisał(a)
Tess - kiepsko niestety...
Dostał nawóz, kiedy? jaki?
Natychmiastowa wymiana podłoża na zasobne w składniki pokarmowe.


Nawóz dostał w kwietniu, najpierw substrat do rododendronów, a niedługo potem magiczną siłę.
Nie sądzę, żeby był zalany, ja podlewam je sama, i nieczęsto to czynię (choć akurat dzień wcześniej dostał konewkę) .

Właśnie przed chwilą kurier przywiózł siarkę, a resztę składników do wypasionego nowego podłoża mam (oprócz obornika naturalnego), więc dziś (jesli przestanie tak intensywnie padać) go przesadzę.
Chyba, że zdecydujemy się na wyjazd na wieś w ten weedkend (co rozważamy, uzależniajac to od pogody), mogłabym stamtąd przywieść obornika - czy wobec tego można ewentualnie wstrzymać się z przesadzeniem do poniedziałku?
Oczywiście, jeśli podejmiemy decyzję, że nie jedziemy, to przesadzę go bezzwłocznie.

Kupiłam Dursban 480 E na opuchlaka, Previcur na fryto. Czy teraz - przy sadzeniu - coś mam z tego wykorzystać?
Mam też już siarczany (wszystkie trzy: amonu, potasu i magnezu). Do sadzenia nie są potrzebne, prawda? Dopiero jakiś czas po posadzeniu (chyba)
.
Różaneczniki - choroby i szkodniki 10:08, 01 cze 2012


Dołączył: 17 cze 2011
Posty: 788
Do góry
Tess - kiepsko niestety... Ta chloroza to z oczywiście z powodu ph, ale z pewnością są i inne niedobory - pewnie azotu najbardziej......nie będę zgadywać bo objawy są "pomieszane'.... magnez raczej ma.

Ale dlaczego wiszą liście?

Zalanie? jest prawdopodne? Wygląda jakby się korzenie dusiły.
Fytoftoroza?
Przesuszenie? Mniej mi to wygląda na przesuszenie.
Braki potasu? - reguluje gospodarkę wodną w roślinie....

Dostał nawóz, kiedy? jaki?

Natychmiastowa wymiana podłoża na zasobne w składniki pokarmowe.
W Gąszczu u Tess 19:51, 31 maj 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12474
Do góry

Tak, tylko o ewentualne zastąpienie modrzewia (czymś). Gdyby się nie sprawdził. Ale też tylko wówczas, gdyby to "pasowało" do reszty i do układu ogrodu i pozostałych nasadzeń.
Nie zamierzam dosadzać żadnych drzew, ani liściastych, ani iglastych.
Toż ja nie mam dla nich miejsca.
Ani ochoty na więcej drzew. Ja chcę w ogrodzie miejsca dla siebie, rodziny i przyjaciół!
Chcę wiecej bylin, kolorowych i niekłopotliwych (czasu mam mało na ogród, co zresztą widać po zdjęciach, choć każdą wolną chwilę poświecam właśnie ogrodowi, bo to sprawia mi frajdę i relaks.

Uzupełnienie: przewiduję pewne nasadzenia, ale w prześwicie pomiędzy domem a ogrodzeniem (taki pasek chyba 10 metrów długi i 2 metry szeroki). Nie ma go na zdjeciach. Miałam tam piękny dywan z hedera helix, i w tą zimę wymarzł. Musiałam usunąć wszystkie pędy, mam gołą glebę.
W Gąszczu u Tess 19:22, 31 maj 2012


Dołączył: 16 paź 2011
Posty: 2627
Do góry
ale Tess chodziło chyba tylko o zastąpienie modrzewia, jakby się nie sprawdził, czymś kolorowym liściastym, a nie o dosadzanie wogóle?
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies