Grażynko, to są dzikie krokusy, sieją się jak głupie. Mam je po całym ogrodzie. I oddałabym, ale takiego szajsu to nikt nie przyjmie. cebulki wielkości główki od szpilki, kiedy kwitną, mimo radości z ich widoku, męczy mnie wydłubywanie szpilek z kuleczką z ziemi. Nijak proponować nawet, chyba, żeby ktoś chciał sobie łąkę zachwaścić.
Połowę rabaty ciut oczyściłam, cały urobek leży na stosie, czekam aż przywiędnie, i może co większe wydłubię przez lato. Albo przesieję. Na trawniku mi nie przeszkadza, koszę kosiarką i finito, ale na rabatce bylinowej? Wygląda jak hodowla perzu. Część zasłonią zaraz hosty i liliowce, część uschnie, i jakoś do równowagi wrócę,
