Z innych pozytywów, wyszperałam u Cioci takie stare doniczki gliniane, wszędzie takich szukałam a wystarczyło tylko zajrzeć na strych i w innych zakamarkach
Szukam pozytywów gdzie indziej... tu mi się zmienił krajobraz, a raczej tło... pamiętacie wielkie krzaczory mirabelek, które wysiewały mi się zawzięcie w rabatach?? no to już ich nie ma, jakieś niedobitki zostały... ten skrawek działki kupili rodzice eMa i sprzątają tam, nareszcie
Tu widać, że w przypływie chwili ciachnęłam trzmielinowe lizaki.
Odpowiem zbiorowo, załamałam się tym faktem że znowu nie będzie kwiatów na śś, mam nadzieję że chociaż przegorzan sobie poradzi i wyjdą nowe liście. Wcześniej mi tak załatwiły krwawniki... niestety już nie ich nie mam.
Tak wyglądają wyszarpane pąki...
jeden jedyny się ostał:
ciekawe jak długo
Bardzo miło jest mieć już tę wiosnę, ale z drugiej strony - dobry byłby jednak jakiś okres przejściowy. Bo sama przyznaj - jednego dnia przymrozki, a drugiego - lampa i ponad 20C...
No niestety, Irenko, zostaję w domu, praca na odległość i zięcia, i córki wymaga obecności przy pulpicie. Moje chciejstwa tu nic nie znaczą. Pogoda cudna, rzadko kiedy u mnie taka bywa ostatnio. Ale zadowolona jestem, porządki zrobione w połowie, Reszta znów czeka na okazję. Przylaszczki w połowie brązowe, zdążyły przekwitnąć, czy zmrożone? Wolałabym to pierwsze.
U mnie wczoraj był upał - w słońcu temperatura dochodziła do 30C Chwilami było nie do zniesienia.
Zrobiłam oprysk PW i cd. odchwaszczania ścieżek. Na razie nie mam zupełnie pojęcia, jak miałyby one wyglądać, więc pozostaje raz na kilka miesięcy robić z nimi porządek.
Sytuacja w kraju zrobiła się taka, że już zupełnie nie wiem, co począć w związku z ambitnymi planami ogrodowymi. Na razie jestem skupiona na warzywniku, który - przyznaję bez bicia - w ub. sezonie był trochę zaniedbany. Teraz zdecydowanie wychodzi na prowadzenie. Wszystko inne wymaga poczynienia pewnych wydatków, a tego wolałabym uniknąć. Więc kręcę się w kółko...