Pooglądałam wspominki. Podziwiam za całokształt. Kawał roboty za Wami.
Zafascynowała mnie Twoja szklarnia... i jaka mała Kokosia w wózeczku. Mąż bez problemu by mi zrobił oczywiście po odpowiednim zmotywowaniu, ale zastanawiam się z czego wyspawany jest ten stelaż szklarni? Masz jakoś zabezpieczone te rurki przed rdzewieniem? I czy samodzielna budowa faktycznie jest opłacalna?
Sylwio, w przyszłym tygodniu nasiona wyślę Wczoraj zebrałam
Nadrobiłam trochę.... dowiedziałam się o praktykach rolników Chyba jednak własna szklarnia będzie moim priorytetem
Zabezpieczyłaś rośliny ekstra... Zima może przyjść. Ja dopiero wczoraj pookrywałam, a dziś już -8st w nocy było
Kokoszko Kochana, piszesz, że pustka i marzenia. Taka pustka czasami ułatwia start. A już na pewno takim osobom jak Wy. Pierwsze rośliny - ja swoje kamykami obkładałam, żeby nikt mi nie podeptał, nie przygniótł. Świetne miejsce na nie miałaś.
I nawierzchnia - to wielka tajemnica dla mnie, że tak precyzyjnie, dokładnie, czysto, własnymi rękoma i po prostu ładnie. I szklarnia. I cała reszta wzbudza zachwyt.
Cofnęłam do tyłu.... ostatnie 2 dni.. ależ się worek rozpruł... pootwierałam zakładki i będę w miarę możliwości odpowiadać, odpisywać i składać rewizyty, bo gościć sie też lubię u innych
Ale na razie trzeba popracować .. koniec przerwy ...
I przed i po..... Ci którzy śledzą mój wątek od dawna pamiętają dylematy odnośnie czy przenosić szklarnię czy nie..
03.11.2012 i szklarnia
Jolu, zwinne, zwinne! Bo już Święty Marcin w opłotkach, I Hubertus odtrąbiony, już nie czas patrzeć na zagony. Z Kasi Bawarki przykład trzeba brać, i na święta jakieś cuda trzeba przysposobić. Każdy wg swoich możliwości.
Została mi do zrobienia szklarnia, ale ją mogę uporządkować i w chłodny dzień. Teraz tam podsychają wykopane dalie. Muszę je szybko do domu przetransportować.
Ja też tak robię ale tylko sarny i dziki mogłyby podglądać w żadnym oknie w domu nie mamy firan za to lubie lustra
Ty potrzebujesz sporej szklarni więc wybór jest większy. Dla mnie zima kończy się w marcu. Ale cieszę się że koniec sezonu-byłam już zmęczona. Dziś zrobiłam trzecią kostkę i końca nie widać.
Ja to w sumie mógłbym mieszkać w domu z przeszklonymi ścianami W oknie swojej sypialni nie mam żadnych przesłon Wieczorami przy zapalonym świetle ganiam z gołym tyłkiem i tak czasem się zastanawiam czy mnie ktoś widzi Dodam że okno wychodzi na ulicę ... na szczęście mało uczęszczana
Dla mnie zima to martwy sezon w ogrodzie W naszym klimacie trwa wieczność Od grudnia aż do kwietnia Czasu do namysłu jest więc sporo
Twoja szklarnia bardzo mi się podoba a do tego własnoręcznie ją zrobiliście Czapy z głów
Asiu mam małego bzika na punkcie warzywnika Każdego roku go ulepszam i idę chyba w dobrym kierunku Szklarnia by mi się jeszcze w nim przydała ale to melodia przyszłości
Szpinaku nie posiadam gdyż nie przepadam za nim
Dużo pracy masz w tym tygodniu Życzę więc ładnej pogody i dużo sił by plan zrealizować
Zdjęcia robiłam w południe. Teraz czapy śniegu są takie jak u Ciebie
Szklarnia nadal bez imienna ale jutro spotykam się z bardzo twórczą osóbką więc może co dwie głowy..
Cieszmy się, że zdążyliśmy z cebulami nie wiem czy teraz byłoby lepiej sadzić. Może by mi się tak ziemia nie osypywała..
Będzie słoneczko to coś więcej obfocę.
Wspaniale, czyli pracowity sezon warzywny za nami.
A nie sądziłam, że mi się to uda na tej działce. Cudownie jeść plony własnej pracy.
W przyszłym roku idę o krok dalej.
hihih no tak to było do przewidzenia, ja dziś od bialego rana plony zbierałam lopata i wjo, wszytsko już wykopane na zew. jedynei szklarnia została nei ruszona.
Impreza najprędzej wirtualna o ile wogóle.. nie mam kiedy wejść do ogródka, susza mnie też zniechęca..
Chciałabym ją jakoś nazywać, słowo "szkalrnia" ma za trudne do wymówienia na szybko litery koło siebie-"szk", "lr". Kto to wykrzyczy jak będzie coś szybko potrzebować To musi być coś prostego a co będzie się kojarzyć z nią sama jeszcze nie mam pomysłu.