Garden of roses jest z niskich róż, ale potrafi wypuścić pęd 70 cm. Kwitnie obficie, szybko powtarza kwitnienie, bardzo ładnie się zagęszcza i wcale nie łapie chorób. Ma piękne błyszczące liście.
Ten piękny zalew jest blisko, około 10 km. Mamy jeszcze drugi piękny zalew po siarkowym wyrobisku obok Tarnobrzega, kiedyś porobię zdjęcia to go pokażę. Ja jestem z tych wiecznie uśmiechniętych, taka niepoprawna optymistka.
Zostawiam liście i łodygi przez zimę ścinam zawilce dopiero wiosną. Po 15 sierpnia nie nawożę już żadnych roślin. One z biegiem lat nabierają masy, ale w sezonie trzeba pamiętać o podlewaniu. One lubią mieć wilgotną ziemię.
Mam około 80 róż, więc całe lato jakieś tam kwitną na zmianę, lubię ich zapach, kolor, ale nie cierpię wiosennego cięcia. Okolicę mam ładną, lubię czasem gdzieś posiedzieć w ciszy i delektować się pięknem przyrody.
Wszystkie krzaki mam właśnie w cieniu. Kiedyś jak się nimi zachwycałam (kolorem) odpisałaś mi, że jeżeli je nie będę przycinać to będzie pnąca też tak zrobiłam w zeszłym roku. Guzik z tego wyszło na jednym pędzie wypuściła dwa pędy po 1,5 i to wszystko. W tym roku ścięłam na wys 15 cm od ziemi i też to samo.
Może w przyszłym tak jak piszesz przytnę bardzo nisko, powyżej szczepienia o ile są szczepione i zobaczę.
Kasiu ona nie wypuszcza bocznych pędów na głównych pędach to jest dziwne.
Dziękuję, To jest konar z bonsaia, którego kiedyś wycięłam i szkoda mi było go wyrzucić.
Różami zaraziłam się tu na Ogrodowisku, wcześniej nie przepadałam za nimi.
Ja bardzo często biegam w szlafroku po ogródku, zazwyczaj z wężem do podlewania. Wiele róż zgubiło już liście, albo mają jakieś kropki, ale jest kilka z pięknymi błyszczącymi i te właśnie pokazuję. Dziś był ciepły letni wieczór, a że miałam gości i oświetlony był ogródek lampionami to uwieczniłam to .