Jak to - jak wcisnąć? dopchać kolankiem ! Może być tym z łąkotką, zdrową
Mam takie niskie z serii PRETTY LADY - Julie, Emily i Susan. Ładniutkie są, nie wiem jeszcze, co z tym rozłażeniem. Ale może jak lady, to będą umiały się zachować
Moje ogórki pokonały wreszcie klątwę ! Siałam je w tym roku trzy (TRZY!) razy: najpierw połowa nie wzeszła - zrobiłam dosiewkę. Jak dosiewka wzeszła, poszły do skrzyni. Przez 3 dni były sobie w tej skrzyni, potem przyszło piekielne słońce, zaraz potem sławetny grad . Normalnie ponad miesiąc opóźnienia.
Teraz ruszyły
Wiunia, utrzymać dom, ogród i spłacać kredyt.... i ciągle pod górkę.
Żeby nie ogród to już dawno bym się poddała. A tak walczę.. ale mam czasami po prostu dość..
Zmotywowana Waszymi pytaniami, w trakcie zdjęć, odkryłam, co dziej się za moimi plecami, dobrze, że chociaż skończyłam robić (przygotowanie i przesadzanie) dwa tygodnie temu rabatę z hortensjami ogrodowymi. Mój kręgosłup czuje tą walkę do dzisiaj.
"Dziecko" me stoi niedokończone, samotne, zarośnięte. M. też jakoś stracił wolę działania, gdy ja się wycofałam... Dobrze, że jeszcze zbiera i taszczy do domu na żer...
W "lepsze" lipcowe dni jeszcze siałam drugi rzut ogórków, fasoli i buraczków, po zbiorach bobu i groszku. Buraczki z tego siewu mają się znacznie lepiej, niż te wiosenne. Nowość fenkuł i groszek, który sam się wysiał po zbiorach i pozwoliłam mu zostać, kwitnie.
Minął maj, minął czerwiec, w lipcu już odstawiłam całkowicie ogród, nie mogłam patrzeć na tą suszę, która zabija wszystko, całe szczęście przyszedł sierpień i zgodnie z tym o czym mówiła moja mama, przyniósł trochę wilgoci. Odżywa powoli trawnik, którego nie podlewaliśmy i ja powoli, powolutku wracam "do żywych".
Mimo, że nie chcę się do tego przyznać nawet przed samą sobą, fakt, że w przyszłym miesiącu wejdę w czterdziesty rok mojego życia, też chyba ma znaczenie (ups, właśnie się przyznałam). Za dużo myśli pojawiło się w mojej głowie i tak trwam sobie w tym swoim wewnętrznym świecie nieczuła, że ogród woła.