Zmotywowana Waszymi pytaniami, w trakcie zdjęć, odkryłam, co dziej się za moimi plecami, dobrze, że chociaż skończyłam robić (przygotowanie i przesadzanie) dwa tygodnie temu rabatę z hortensjami ogrodowymi. Mój kręgosłup czuje tą walkę do dzisiaj.
"Dziecko" me stoi niedokończone, samotne, zarośnięte. M. też jakoś stracił wolę działania, gdy ja się wycofałam... Dobrze, że jeszcze zbiera i taszczy do domu na żer...
W "lepsze" lipcowe dni jeszcze siałam drugi rzut ogórków, fasoli i buraczków, po zbiorach bobu i groszku. Buraczki z tego siewu mają się znacznie lepiej, niż te wiosenne. Nowość fenkuł i groszek, który sam się wysiał po zbiorach i pozwoliłam mu zostać, kwitnie.
Minął maj, minął czerwiec, w lipcu już odstawiłam całkowicie ogród, nie mogłam patrzeć na tą suszę, która zabija wszystko, całe szczęście przyszedł sierpień i zgodnie z tym o czym mówiła moja mama, przyniósł trochę wilgoci. Odżywa powoli trawnik, którego nie podlewaliśmy i ja powoli, powolutku wracam "do żywych".
Mimo, że nie chcę się do tego przyznać nawet przed samą sobą, fakt, że w przyszłym miesiącu wejdę w czterdziesty rok mojego życia, też chyba ma znaczenie (ups, właśnie się przyznałam). Za dużo myśli pojawiło się w mojej głowie i tak trwam sobie w tym swoim wewnętrznym świecie nieczuła, że ogród woła.
Kasiu, kiedy sadzilas trzcinniki KF? Pokażesz mi może zdjęcie z bliska? Liście bym chciała zobaczyć bo może coś innego mam
Liście są miękkie czy ostre?
jukkowa rabata, którą zmieniłam na różaną... mimo wydłubania wszystkich korzeni juk z jakiegoś małego wyrasta tam całe stado mini sadzonek, nie wiem co z tym zrobić, dobijające to jest, a jeszcze pojawiły się już szafirki na które trzeba uważać...
Tegoroczne lato u mnie w ogóle nie ogrodowe ani nie Ogrodowiskowe, remont w domu całkowicie nas pochłonął. Wszystko żyje własnym życiem, nawet chwastom odpuściłam. ale zdjęcia co jakiś czas porobiłam więc zostawiam...