Niedziela też fantastyczna, ale niestety mało dokumentacji fotograficznej bo narzuciłyśmy tryb przyśpieszony…
Najpierw wycieczka po Łodzi z szybkością pendolino. Pokazałyśmy Gosi i Krysiowi kawałek historycznej łódzkiej architektury, stare fabryki, lofty na Tymienieckiego, Księży Młyn, skrawek ulicy Piotrkowskiej i pasaż Róży
potem nowoczesny Dworzec Fabryczny i EC1
Następnie kawałek naszego rodzinnego miasta z akcentem filmowo/reklamowym…
Czy poznajecie tą uliczkę z jednej z telewizyjnych reklam (podpowiedź – suplement diety, którego składnik usuwa nadmiar wody z organizmu)
Wszystkie po kolei przeglądałyśmy się naszym odbiciom w szybie, ale jakoś zmniejszenia wagi ciała nie odnotowałyśmy…ha ha
Potem ogród Margarete… tylko niestety jedno ujęcie, ale za to potwierdzające stare polskie przysłowie" "Ważka ważce oka nie wykole"
Wizyta w ogrodzie Małgosi połączona z ogrodowiskowym serniczkiem z malinami + pyszną kawusią
A na koniec „Szmaragdowy Zakątek” w kroplach deszczu (hurrra…nareszczie) i kalorycznymi lodami z ajerkoniakiem