I jeszcze wierzba....
Na sam koniec, tak dla relaksu i odprężenia po ciężkiej pracy specjalny nawóz dostały rododendrony i róże a miłorzęby oraz funkie - azofoskę.
KONIEC.
Teraz odpoczywam i korzystam z urlopu!!!
No może jeszcze przesadzę rozplenicę i posadzę jeżówkę, którą właśnie dostałam w prezencie.
I jeszcze może poprawię kostkę brukową, która gdzieniegdzie zapadła się na skutek wzmożonej aktywności czarnofuterkowców.
I chyba pomaluję płot, stół i ławki ogrodowe...
Aaaa,,,jeszcze pieris pójdzie precz, bo wygląda jakby go ktoś bardzo skrzywdził... i róże muszę wyczyścić z przekwitłych kwiatów... i wymienić na nowe podpory do roślin... i pożyczyć piłę, żeby wyciąć gałąź starej śliwie.... Ehh...nie ma jak urlop !!!