Ogród z czereśnią

no nie mogłam inaczej.
Czereśnia zajmuje ponad połowę ogrodu w poprzek - nie jest wysoka bo ciągle cięta, jest szeroka. I od kilku lat bronię ją przed wycięciem.
Bo wiosną jest królową ogrodu - biała chmura kwitnących kwiatów jest przecudna. Potem ma pyszne białe czereśnie z rumieńcem. Chociaż nie lubię robić przetworów z owoców - kompoty z nich są świetne.
Jesienią - no cóż, trochę mniej się kochamy i mój entuzjazm zachowania jej przy życiu nieco spada, bo... codzienne grabienie tony liści

niby jedno drzewo - skąd ono tego tyle ma. Zresztą liście opadają już teraz.
Ale głównym powodem dla którego ciągle bronię jej wycięcia jest to, że bez niej na ogrodzie nie byłoby wcale cienia. Patelnia i masakra. No więc grabię te liście przeklinając pod nosem

Z drugiej strony - drzewo jest już chore. Nie wiem ile jeszcze da radę. A co wtedy?? Nie mam pojęcia.
Czereśnia jest w ogrodzie od początku - ma 35 lat.
I choć nie wygląda jakoś spektakularnie - to jednak nazwa wątku od razu mi się narzuciła