I baronessa widać po rabatach jak jest mokro i że woda stoi
Na tej rabatce trwają prace przeróbkowe które nie mogą się zakończyć a to wszystko dzięki pogodzie buuu
Była sobie rabata podokienna. Cienista. Wsadziłam trzy malutkie rodki. Pusto jakoś. Dosadziłam runiankę. Dalej widać połacie ziemi. To dorzucę bodziszka, a w te pustkę przed rodkiem może hosta się nada. Malutka przecież jest.
Minęły 4 lata.
Iryskowo- lubię je. Zwłaszcza te syberyjskie. Po zakończeniu kwitnienia udanie imitują kępową trawę.Bródkowych było kiedyś więcej. Odechciało mi się je odmładzać, bo i tak brakowało miejsca na nowe sadzonki. Bardzo krótko kwitną.
A te maskują kompostownik.
Te też. Sporo mają pąków.
I tuż obok- pospolitość zmieszana ze sztywną elegancją.
Przypomniałam sobie dzisiaj czas, kiedy zakładałam długa na 40 metrów rabatę tzw. długą prostą. Posadzone na niej drzewka i krzewy miały od kilkunastu do kilkudziesięciu cm wysokości. Puste miejsca zapełniałam jednoroczną ślazówką, lawendą, kocimiętką, niskimi astrami. Po paru latach tak diametralnie zmieniły się warunki świetlne, że dają tam radę tylko wczesnowiosenne kwiatki.
Tu jeszcze jest słonecznie
Te chusteczki to też dobry pomysł.
Tak wilgotnej wiosny nie było od kilku lat. Ominęły nas na szczęście kataklizmy związane z nadmiarem wody. Ale coś czuję, ze nie będzie to dobry rok dla pomidorów. Bób, groszek cieszą się z opadów.
Truskawek będzie niewiele. Poletko zakładane było dopiero pod koniec sierpnia. Od początku z powodu suszy miało pod górkę.
Koniec warzywnika graniczy z brzozowym zagajnikiem. Rabarbar dobrze się wpasował.
Sypnęłam w zeszłym roku między krzewy nasionka naparstnic. Skutecznie.
Wiosna kolejna odsłona
Nie było tak wielu strat po tym zalaniu jak myślałam. Nawet moje ukochane piwonie nie tylko przeżyły ale nawet szykują się do kwitnięcia. t