I pomyśleć, że ja nie miałam jeszcze kilka lat temu traw, byli, tulipanów, itp.
Korzystam z deszczowej pogody i nadrabiam domowe sprawunki, "wietrzenie szaf i piwnicy". Ostatnio ta pogoda nie sprzyja pracom w pomieszczeniu tylko na zewnątrz
Trzeba więc ta deszczowa pogodę dobrze wykorzystać
Grzyby też od razu deszczyk wykorzystały. Błyskawicznie objawy rdzy na jałowcu się pojawiły. Ale w panikę nie wpadamy. Jest tak co roku. Pomimo tego jałowiec żyje już od kilku lat, ale tego już nie można się pozbyć niestety. Doprowadzi kiedyś do uśmiercenia tego jałowca. Nie przenosi się to z jałowca na jałowiec. Potrzebna jest gruszka w okolicy.
To i tak nic - jak fociłam np.: epimedium, to całkiem się musiałam położyć na ziemi
Ja też likwiduję krótko kwitnące kwiaty. Dlatego wyrzuciłam np.: pięknie kwitnącą piwonię, a zabrałam od Ciebie rdesta. I kupiłam dwie sztuki bodziszka rozanne, mimo że był droższy niż ta wielka kalina, którą też wzięłam
W każdym razie, dopiero teraz, analizując swoje zdjęcia, widzę, że sadzisz co prawda po jednej sztuce, ale zachowujesz symetrię. Tutaj to widać:
Ja muszę sobie jeszcze namnożyć kwiatków, żeby móc powtarzać je w kilku miejscach. Tych bodziszków przykładowo mam teraz trzy sztuki (one nie rozrastają się tak łatwo jak inne) i rosną w kupie.
W każdym razie, pociesza mnie to piszesz, że trzeba wielu lat i prób, żeby dojść do zadowalającego efektu. Trochę mniej dupowato się czuję
Magnolcia chociaż maleńka na tyle skradła serce mojego eMmusia, że uwiecznił ją na fotografii. Pierwszy raz zakwitła na wiosnę. Ciekawa jestem czy zakwitnie ponownie w lecie....
Chyba przegapiłeś, bo już 10 lat jest ta ścieżka. Ma tam rzeczy płukany i jakiś łupek. Namiary na składy z kamieniem wyśle na prw. Jest teraz chyba więcej tych składów, ale ja już nie jeżdżę i nie szukam.
Mój wątek to raczej jak ślimak pełznie
Bluszcz ma tam u mnie mało miejsca, więc go ograniczam co roku, ale gdyby maił więcej przestrzeni to pewnie dostał by więcej swobody i nie wymagałby częstego cięcia. Bluszcza nie należy puszczać na młode drzewa, bo potrafi je zadusić. Na siatce też nie najlepsze miejsce, bo on chwyta się korzeniami powietrznymi do podłoża.
Zrobiła trochę zdjęć rodków z rabaty przy wiacie. I dopiero oglądając zdjęcia zdałam sobie sprawę, że mają bardzo mało pąków, ale za to super gąszcz liściowy.
Ty jak byłaś to trawy nie było. Też inny ogród przez to był. U mnie na rabatach jest warstwowo sadzone jedne przekwitną to następne je rośliny przykrywają lub się rozwijają i efekt robią. Niestety jest to też oparte na eliminacji krótko kwitnących odmian albo tych, co się gorzej u mnie czują. Pamiętasz twój link z rabatką atrakcyjną przez cały rok? Do tego dążę. Na razie udało mi się opanować wiosnę i lato. Teraz jeszcze nad jesienią muszę popracować bo tu widoki kuleją. To co jest teraz to efekt 3 lat czytania, obserwowania, pracy i jeszcze dodatkowego roku wcześniejszego podglądania. Niedoróbki są ale dla mnie bardziej widoczne bo znam rabaty na pamięć o różnych porach roku. Ten ogród jeszcze z 2 lata potrzebuje na takie dopracowanie detali. A to jest tylko 623 metry. Jest pracochłonny. Większe ogrody inaczej się obsadza bo czasu by nie starczyło na ogród i na życie.
I kilka migawek z ogrodu. Ogród zupełnie "natural". Z chwaściorami i całym bałaganem. Na początek wysyp sadzonek lipowych. Z kwiatów można robić napar, a z tych mini drzewek może sałatkę? Oczywiście najwięcej ich rośnie na mojej ulubionej rabacie przy furtce
Z Hiksi trudno będzie go ujarzmić w takim niewielkim rozmiarze. Nie da się. Ja mam z 'Repandens' obwódki wokół grabów przed domem. To dzisiejsze fotki. Deszczowe i ponure. U mnie maja ok. 50 cm wysokości i 20 szerokości, bo takie tu potrzebuje i rosną tu od wielu lat. Tylko delikatnie przycinane w celu zagęszczenia.