Maj to okres, gdy "ustrzykuje" kosodrzewiny. Do tej pory robiłam to ręcznie, ale coraz bardziej jestem na etapie ułatwiania sobie życia i odejmowanie pracy. Więc w tym roku zrobiłam to nożycami do żywopłotu. Niektóre mają ponad metr średnicy. Normalnie pół soboty lub dużej by mi to zajęło. A jaka przy okazji była aromatoterapia
Przez cięciem.
Po cieciu. Kwitną i pylną maksymalnie. Chyba taki rok
Tak więc wracając do limonkowego koloru w ogrodzie w czwartek jak zobaczyłam w szkółce szczepioną na pniu kalinę hordowine 'Aureum' (o której istnieniu nawet nie wiedziałam) to po "długich namysłach" kupiłam Dziewczyny tyle roślin potrafią w dużo mniejszych ogródkach upchnąć to ja chyba też dam radę Nawet ze znalezieniem miejsca nie było problemu. Nawet eM nie protestował. Chyba też mu w oko wpadła. Fotek po posadzeniu jeszcze nie ma.
A potem jeszcze były targi w Krakowie. Dobrze,że eMuś ze mną pojechał i chmurzyska nadciągały Kupiłam kokoryczkę białą, hortensje ogrodowe kwitnące na jednorocznych pędach, irysa 'Gerald Derby', kilka sukulentów do oranżerii i taką bylinę do cienia podobna do podagrycznik w dwóch odmianach - orysz.