Barwy sierpnia
Na plenerze malowałam świat własnymi barwami —
zanurzałam pędzel w błękicie, zieleni, różu,
szukałam światła i cienia,
układałam na płótnie swoje małe zachwyty.
A mój ogród?
On nie potrzebował ani pędzla, ani palety.
Sam stał się malarzem.
W pełni lata rozwinął przed moimi oczami
swoją sierpniową paletę —
bogatą, soczystą, pełną niespodzianek.
Niektóre hortensje zarumieniły się mocniej,
jakby lato dotknęło ich płatków różowym pocałunkiem.
Mieczyki strzelają ku niebu,
a dalie kwitną z takim przepychem,
jakby chciały zatrzymać sierpień na dłużej.
Ekomisy pokazują swoje niezwykłe kwiaty,
każdy inny, każdy zachwycający.
Trawy kłoszą się i falują na wietrze,
szepcząc coś cicho o kończącym się lecie…
A ponad wszystkimi roślinami
pyszni się sadziec —
dumny, dostojny, jakby dobrze wiedział,
że właśnie teraz jest jego czas.
I patrzę na ten ogród
jak na obraz, którego nie namalowałam,
a jednak czuję, że jest trochę mój.
Bo są takie chwile,
kiedy natura sama bierze pędzel do ręki
i maluje najpiękniejsze obrazy.
Pełnia lata. Barwy sierpnia.
I moje małe, ogrodowe radości...