Ewuś, był azbest, co prawda malowany co jakiś czas, ale i tak, wielu odeszło z jego powodu. Teraz wymieniają. Całe osiedle było tymi płytami oklejone, teraz tylko nasze 3 bloki zostały. Niestety, na to wpływu nie mieliśmy, zarządy spółdzielni szły po taniości w budowie.
A ogrodem się nie przejmuję, zawsze coś mi zakwitnie, w ostateczności jednoroczne posieję w powstałe wyrwy pomrozowe.
Moim rannikom, krokusom i przebiśniegom nic nie zaszkodzi, chyba, że sarny przyjdą na żerowanie.
Izabelko, gdybym miała ogródek w zasięgu ręki, też bym nie usiedziała spokojnie. I ja sie doczekam ciepełka w ogrodzie.
Jeszcze nic nie wysiewałam, nie ma słońca.