Sałatka pokrzywowa
21:05, 22 sty 2019
Też kombinuję, żeby sobie narobić trochę takich kłopotów
.
Ale trochę się waham, bo ostatnie doświadczenia z różami kupionymi przez internet mam średnie.
Kupiłam na przykład różę Artemis, która jest krzaczkiem jednopędowym, mimo, że rośnie już od roku w ogrodzie - taka słabizna przyszła. A będąc latem w Rosarium widziałam piękne, wypasione sadzonki w donicach, obsypane kwieciem po kokardkę - i szkoda mi było, że nie mam miejsca na drugą. Z drugiej strony - taki hicior jak Chippendale był prawie wyprzedany, wzięłam taką bidulę - jedną z chyba trzech ostatnich - wiadomo, w lipcu niektórych róż już po prostu nie ma.
Inna historia: zamówiłam kiedyś dwie róże tej samej odmiany - jedna przyszła tak piękna, że w życiu nie widziałam takiej, druga taka sobie - chyba dla równowagi tak pakują. Tyle tylko, że jedna miała być dla mnie, a druga dla koleżanki, która odchodziła na emeryturę - chciałam, żeby miała taką przypominajkę o mnie. Oczywiście oddałam koleżance lepszą, bo taką ma skazę na wychowaniu
i do dziś chlipię na wspomnienie tamtej sadzonki - dlaczego nie mogą dać dwóch świetnych w jednej przesyłce?
Ale, ponieważ róż nigdy nie za dużo, przypuszczam, że znajdę wymówkę (dowolną, dzień kobiet, imieniny, pierwszy dzień wiosny, rocznica posadzenia pierwszej), żeby róże kupić, zamówić, przytaszczyć od ogrodnika, lub w jakikolwiek inny sposób powiększyć kolekcję. Maniak tak ma, i tyle
.
Koniec gadania. Trochę wiosny dziś:

Ale trochę się waham, bo ostatnie doświadczenia z różami kupionymi przez internet mam średnie.
Kupiłam na przykład różę Artemis, która jest krzaczkiem jednopędowym, mimo, że rośnie już od roku w ogrodzie - taka słabizna przyszła. A będąc latem w Rosarium widziałam piękne, wypasione sadzonki w donicach, obsypane kwieciem po kokardkę - i szkoda mi było, że nie mam miejsca na drugą. Z drugiej strony - taki hicior jak Chippendale był prawie wyprzedany, wzięłam taką bidulę - jedną z chyba trzech ostatnich - wiadomo, w lipcu niektórych róż już po prostu nie ma.
Inna historia: zamówiłam kiedyś dwie róże tej samej odmiany - jedna przyszła tak piękna, że w życiu nie widziałam takiej, druga taka sobie - chyba dla równowagi tak pakują. Tyle tylko, że jedna miała być dla mnie, a druga dla koleżanki, która odchodziła na emeryturę - chciałam, żeby miała taką przypominajkę o mnie. Oczywiście oddałam koleżance lepszą, bo taką ma skazę na wychowaniu
Ale, ponieważ róż nigdy nie za dużo, przypuszczam, że znajdę wymówkę (dowolną, dzień kobiet, imieniny, pierwszy dzień wiosny, rocznica posadzenia pierwszej), żeby róże kupić, zamówić, przytaszczyć od ogrodnika, lub w jakikolwiek inny sposób powiększyć kolekcję. Maniak tak ma, i tyle
Koniec gadania. Trochę wiosny dziś:
