Nie przepadam za żółtymi kwiatami w ogrodzie ale bardzo lubię tą moją języczkę. Wielkie zielono-fioletowe liście + kwiaty latem oblepione dziesiątkami motyli + piękne utrzymujące się zimą koszyczki tłumaczą te moje uczucia
Zdarzało się, że częściej niż latem korzystałam z hamaka i wciąż panującego ciepełka. Wciąż przyglądałam się tej mojej skarpie. Nawet chwilami podobał mi się ten totalny misz masz

Można by rzec, że prawie przypominał angielskie bylinowe rabaty
Pod koniec miesiąca wykopałam zadołowane rośliny (korzenie bardzo przerosły donice - oj miałam wyrzuty sumienia

) i przekopałam ziemię na górnej części skarpy dodając sporo kompostu, drobnej kory i mączki bazaltowej. Jesienią był tam dany obornik krowi. Niestety eM wykopując rów pod fundamenty pod murek wysypywał gliniastą i kamienistą ziemię z tych wykopów na skarpę. Co się dało to zebrałam ale trochę tego zostalo

Nie dodam, że nerwa mi to mocno ruszyło
Pojawiły się kwitnące wiechy na miskantach. Zakwitł ML i Zebrinus. Chyba rzadkie zjawisko w naszej strefie klimatycznej. Ale wydłużony sezon letni dał o sobie znać
Wyjątkowo obrodziły owoce (borówki, porzeczki, agrest, winogrona, jabłka). W związku z tym, że na moich dwóch jabłonkach mam zaszczepionych kilka odmian – od czerwca do późnej jesieni miałam jabłka prosto z drzewa. Super sprawa