Pora na Novalis, skądinąd cudowną różę, która jednak zachowuje się u mnie nieprzyzwoicie. Posadzona w pierwszym rzędzie - no przecież osiąga 80 cm wzrostu - prawie zasłania Crocusa, rosnącego zgodnie z instrukcją, ponieważ potrafi dwukrotnie przekroczyć miarę. Wiem, że to nie jest z jej strony żaden nadzwyczajny wybryk, ona tak ma, tylko producent jeszcze nie wie. Ja, gdybym wiedziała, dałabym ją w głębi rabaty, teraz krzaczki są tak dorosłe, że przesadzeniem pewnie bym je ukatrupiła. Ale dość marudzenia, to jest naprawdę świetna róża, kwitnie chętnie do końca sezonu i kwitłaby jeszcze, gdyby nie mrozy, liści nawet nie ma czasu zgubić, ona wciąż, bezustannie rośnie! Kwiaty nie lubią deszczu, bo mokre są zbyt ciężkie, żeby się utrzymać w pionie, u mnie rośnie w najlepszym, nasłonecznionym miejscu. Lubię ją w bukietach, ma lekki, cytrynowy zapach, zdrowa jak koń
poniżej jeszcze w przepisowym rozmiarze:
A tu już wyrasta ponad towarzystwo:
I tak ją uwielbiam