Sylwus jak zapomnisz to też się nic nie stanie, specjalnie się nie fatyguj. Szczególnie jeżeli macie dzisiaj podobnie jak my napadało śniegu tyle, że pierwszy raz od kilku lat odśnieżałam podjazd
Na spotkanie i ja mam nadzieję. Wypady będą, bo w tym roku nie wyjeżdżam nigdzie na wczasy z wiadomych względów Więc weekendy w Twoich okolicach będą na pewno
Postaram się, obiecuje solennie
Bardzo lubię wiśnie , ale ich mam niewiele i młode . Kwitły tylko kilkoma kwiatami. W tym sezonie mam zakusy na więcej
Kanzan
Amanogawa
Na liście Umbraculifera 2 sztuki, ale to dopiero przed dom. Jak kolumny
Kiku shidare zakura i shirotae. Pierwsze jednak muszę uporządkować tył, by zrobić im odpowiednia ekspozycję
Może polecicie mi jeszcze jakieś kwitnące drzewko?
Aguś ja nigdy w ten sposób nie patrzyłam na rośliny. Każda jest, jaka jest i to w nich kocham. Oczywiście kształtuję je trochę dla ogólnego wyrazu, ale to raczej ja dostosowuję resztę do pokroju rośliny , a nie na odwrót
Jaśminowce i ich zapach jest dla mnie upajający, kocham to.
Ja w ogóle bardzo lubię pachnące rośliny i lubię się nimi otaczać od samej wiosny, pierwsze hiacynty, potem konwalie , róże i piwonie. Ogród jest skąpany w zapachach
Te lilaki nie pachną zbyt mocno za to kwitną bardzo wcześnie i za to je kocham chiński wczesny
Wiem, że Twój ogród kojarzy się większości z zadbanym trawnikiem i kolorowym wrzosowiskiem, ale jak dla mnie brzozy z kwitnącym miskantem n/n w tle to niezapomniany widok
I jeszcze wrzucę zdjęcia kowalików. Też są stałymi mieszkańcami mojego ogródka.
Zdjęcia słabiutkie, bo robione z dużej odległości, bez statywu. Wiało okrutnie, zmierzchało i sypał śnieg.
Z sikor najliczniej u mnie pojawiają się bogatki, modraszki, sosnówki i czarnogłówki. Czasem wpadnie w odwiedziny lazurowa, ale rzadko.
Modraszki są śliczne. Są również charakterne - często widzę, jak przepędzają z karmnika inne sikorki. A potem same, jak księżniczki, pałaszują ziarenka.
A wiesz, że niebieska czapeczka, którą modraszki mają na głowie świeci w świetle ultrafioletowym? Kiedyś czytałam, że im modraszek jest starszy i bardziej szanowany w gronie, tym bardziej główka mu świeci. Dobre, co?
Elu ja te zbiorniki wodne trochę traktuje tak jak naturalne, glony też będą bo żyją w nich traszki, żaby skrzek składają i ważki. Oczka mają być żywe, roślin mam bardzo dużo, podwodnych, lilii skrzypu, w tym roku kolejne dostałam i dokupiłam.
Z moich obserwacji bez żadnej pomocy, tylko uzupełnianie odparowanej wody i ewentualnie zabierania nadmiaru roślin, dwa lata hula bez większej ingerencji z wodą czystą. Nie mam filtrów, natleniania, nic nie stosuję więcej. Woda studzienna nalana zbiorniki złapały równowagę biologiczną jak w akwariach. Wymiana wody co dwa lata trochę wymuszona odmuleniem dna, bo mam większość oczek z głębokością do 40 cm, a muł wypłyca i zabiera przestrzeń potrzebną do życia zwierzętom. Trzeba też nadmiar roślin wysadzić( będą jak znalazł do kolejnego oczka)Glony nitkowate przywlokłam z wywłócznikiem kupionym na targach.
Maja też się nie mogła nadziwić jak to woda czyściutka, klarowna, a nie zielona i to bez tlenu i filtrów, ano da się, tylko trzeba spełnić kilka warunków:
Nim wpuścimy rybki woda powinna ustabilizować równowagę biologiczną, to ok 2 tygodnie trwa od nalania wody i wsadzenia roślin
roślin dużo z różnych stref brzegowych
Nie przerybiamy zbiornika
w akwarium liczy się litr wody na każdy cm długości ryby w wieku dojrzałym
ja nie mam filtrów i natleniania więc mam ilość litrów przynajmniej 3 krotną
Nie przekarmiamy ryb, ja karmię mniej więcej 3 razy w tygodniu, bo one nie tylko jedzą to co my sypiemy, ale w zależności od gatunków to zjadają owady z powierzchni, kijanki, różne larwy, rośliny i glony też.
Karmy sypiemy tyle by zjadły w ciągu kilku minut. Inaczej opadnie na dno i zgnije, a tym samym woda nie będzie przejrzysta.
Jak jesienią temp w dzień spadają poniżej +8 stopni już nie karmię do wiosny wcale, ryby zapadają w letarg przy niskich temperaturach. Wiosną zaczynam karmienie jak w dzień się ustali +8 stopni
Dolewam wody jak odparuje, raz w miesiącu ciut upuszczam i dolewam świeżej
O tyle
a efekt taki
w pełni lata
Edit: żabki moro u nas są dość często spotykane to chyba ropuszki zielone, albo grzebiuszki ziemne. Ta była uratowana teraz jesienią z amfory w której nie wiadomo jakim cudem się znalazła
Dziękuję za życzenia i odwzajemniam
Zima jakaś nie zdecydowana, to deszcz,to śnieg,nawet zdjęcia się szybko dezaktualizują.
Dziś za oknem biało ale zdjęć nie mam,to ja letnią biel wstawię