Wpadłam tylko na chwilkę, bo jak zwykle w wielkim niedoczasie jestem…
Mój syn zrobił mi wspaniały prezent….a właściwie niespodziankę. Przyjechał do Polski !!!
W czwartek stanął z prezentem w moich drzwiach. Niespodzianka była podwójna, bo przyjechał z nową dziewczyną, której jeszcze nie widziałam.
Uciekam cieszyć się „magią świąt”…pa pa
Poświąteczne dni wykorzystałam na wykarczowanie korzeni świerka kłującego. Trzeba było posłużyć się nie tylko szpadlem, ale i kilofem. Cieszę się, że mam to już za sobą.
W puste miejsce wsadzony już jest świerk serbski. Z przodu dodałam mu dwie mahonie (przesadziłam z miejsc, gdzie było im już za ciasno).
Rabata zyskała teraz jednego solitera w postaci cyprysika nutkajskiego Jubilee. Trochę za dużo na niej gatunków, ale na kontynuację rewolucji nie mam już sił.
Święta powinny się różnić od dni powszednich. Coraz trudniej o uchwycenie tych różnic. Może za mało duchowości w tym wszystkim ? Nie wiem, czy śnieg by coś zmienił. No poza tym, że przykryłby szare i bure.