Ponieważ dopiero dzisiaj wracamy do Zabrza, wykorzystałam ten fakt i pojechałam do Kapiasa...marzyły mi się dwa ( tylko dwa!) ładne cisy, takie jak nowe u Cioci Gosi, na miejsce pęcherznicy...ale kicha, same ochłapy już zostały. Czyli wiosną dopiero...
Ale przywlekłam świerczka Iseli Fastigata i posadziłam między nogi słupa. Niech
se już rośnie.
Duże toto nie jest, ze 30-40 cm, ale już tak wielkiej pustki po wykopanych Louise Odier nie ma.