Wiesz Asiu, mnie zdumiewa (a moją rodzinkę jeszcze bardziej), że nagle polubiłam zmywanie. Ba, wręcz szukam pretekstu żeby stanąć przy zlewie... Choć najlepiej lubię te chwile na huśtawce przy stawie o wschodzie słońca... niestety krótkie chwile.
Asiu to może jakieś ciurkadełko pod kuchennym oknem?
Kasiu kupuj na pewno nie będziesz żałowała, ładny krzaczek się z niej już zrobił, chociaż mocno odchorowała w sezonie przesadzenie. A co tam u Ciebie kochana?
Megi różyczki dziękują No ja teraz nie wyobrażam sobie ogrodu bez róż, chociaż trzeba mieć do nich nie raz anielską cierpliwość, ale są też takie odmiany, które pięknie rosną i nie chorują ja osobiście z czystym sumieniem mogę polecić pastelle zdrowa różyczka, bezproblemowa, samoobsługowa i jak dla mnie piękna
witam Cię Sylwio w moich skromnych progach Fajnie poznawać nowych ludzi i ich ogrody.
Kratka to dobry pomysł, coś można po niej puścić..myślałam o którymś z pnączy, które podsunął Waldek, a o drzewkach kandelabrowych nie słyszałam, wstyd się przyznać
Tak, najbardziej podobają mi się takie zwykłe, babcine ogrody chyba. Nawet nasiona malw wsadziłam wiosną tylko z ciekawości, czy uda mi się cokolwiek wyhodować Wyszły mi takie liście, kwiatów nie ma, więc nawet nie wiem - czy to są malwy?
Bo że nie odróżniam nasion kosmosów od aksamitek, to już wiadomo