Witam Cię Aniu u się. A czy ta łódzka to na pewno syrenka? No bo syrenka powinna mieć płetwę zamiast stópek. Wygląda na to, że w Łodzi to jednak nie syrenka. Ale pozę ma zbliżoną. Ta łódzka jakby "pełniejsza" w kształtach.
Gdy ma się słabość do zielonego nie można przejść obok takiej różanki
Z ostatniego wyjazdu: zamek w Malborku, a dokładniej taras południowy – Ogród
Te skrzynki robiły niesamowite wrażenie.
I białe pergole obsadzone różami pnącymi. Ciekawie musi być tam w lecie.
Róże New Dawn z czerwonymi(może to Flammentanz). Bałabym się takiego połączenia kolorów w swoim ogrodzie, a tu proszę jak pięknie
Oj Kasia, jak ja dobrze rozumiem ten nasz czas pożarty przez edukację naszych dzieci! W tym roku, przynajmniej na razie odpuściłam. Rokowania nie są obiecujące.
Kochana, nie ma sprawy. Te naparstniczki są naprawdę wdzięczne.
Kurcze, całą wodę z basenu w jeden tunel?. Niewiarygodne! U mnie teraz było trochę mniej poryte, ale było. Porozmawiałam sobie z sąsiadem, oni mają ślicznego bladorudego kota, czasami mnie odwiedza (kot, nie sąsiad). Podobno bardzo łowny ten kocurek, mam nadzieję że przyczai się na tego gada ryjącego moje rabaty, szczególnie że już kilka razy widziałam, jak penetrował teren pod ruderą za siatką.
Iwonko, nazwę już po drodze ustaliłyśmy. Jak już widziałaś Jordan też ma podsuszone listki, nawet klon Esk Sunset też ucierpiał w od suszy. To lato było wybitnie ciężki dla roślin. Na stagnującą wodę to moje klony nie mają najmniejszych szans, piach który jest pod spodem wszystko "zaciąga". Z tym potasem mnie zaintrygowałaś, ale stawiam że zasychanie liści w tym roku to jednak efekt gorąca i suszy, nie braku potasu. Muszę sobie jednak tę informację o potasie zapamiętać.
Na razie chyba większy ból głowy mam z jarząbami, szczególnie jednym, tym środkowym na zdjęciu. Niedługo po zakupie i posadzeniu zaczął gubić liście, myślałam że to efekt upałów, ale coś mi jednak nie pasowało. Pozostałym dwóm nic się nie działo, a ten środkowy prawie całkiem ołysiał, tylko czubek ma zielony. Będąc w sierpniu w Pęchcinie chciałam zareklamować tego jarząba, pokazałam zdjęcia no i padła diagnoza: bakteria, opryskać miedzianem, ale nie w taki upał. No właśnie, upały, potem urlopy, dalej upały itd. Dopiero teraz go opryskałam, powtórzę jeszcze za dwa tygodnie. W tzw. międzyczasie poczytałam trochę o chorobach jarząbów i dowiedziałam się o zarazie ogniowej. No cóż, może coś z niego będzie. Zobaczę czy wiosną coś powypuszcza, chociaż niektóre pędy wyglądają na padnięte.