prawie jak na pięciolinii
a dzisiaj miałam odwiedziny takich
tylko nie wiem, jaskółki czy jeżyki, a może ani jedno ani drugie...
kompletnie mnie ignorowały, nie bały się wcale, prawie na balkonie lądowały, aż się o pościel martwiłam
Dzisiaj rozpocząłem przekonywanie części poza zagroda...dojechałem do połowy...
Do zagrody przywiozlem 12 taczek ziemi...żeby dojechać do chałd ziemi musiałem przejechać przez sciernisko...przy 13taczce strzeliła opona i dętka...a to co zostało juz przywiezione (do wyrównania terenu bo jest spadek) okazało sie...no może połową tego co potrzeba...
A dodatkowo wokół ogrodzenia od zagrody, przy ziemi wykonałem opaskę z kamieni...żeby kury nie wydrapaly ziemi i nie przeszły...
Plus...zacząłem oklejac kamieniami pozostałości po silosie...
Dojachalem do połowy...
Agnieszko, podziwiam. Przetwarzanie ograniczyłam do minimum.
Spiżarnia w domu to jeden z lepszych pomysłów. Już sobie bez niej nie wyobrażam życia. Całkowicie mi odpadło szukanie czegokolwiek w czeluściach szafek. Wszystko mam pod ręką. Ale przetwory trzymam w części gospodarczej garażu.
Elu, to wszystko też zależy o jakiej porze dnia i w jakim świetle robimy zdjęcia roślince, kwiatuszkom.
Ten sam może deko inaczej wyglądać albo dużo inaczej w innych porach dnia i czy w słońcu czy też nie.
Żyjecie w te upały? Tragedia, dobrze że padało 2 tygodnie temu dość solidnie, susza chwilowo zażegnana. Choć deszczu cały czas brakuje.
Trochę sprzed kilkunastu dni.
Basiu u mnie wzeszło kilka sztuk i właśnie zaczynają kwitnąć.
Jak nie zapomnę to jutro cyknę fotki.
Masz przepiękne pomidory. Ja mam tylko gruntowe ale niestety ciagle zielone.