Witam wszystkich serdecznie. Odkąd postanowiłem założyć trawnik na ogrodzie, zdążyłem prześledzić wszystkie wpisy dotyczące siania trawnika, problemów z trawnikiem, a z racji tego że zbliżył się czas nawożenia śledzę uważnie i ten temat. Trawnik zasiałem 10 maja br. Ojjj jak długo trwały pierwsze 7 dni zanim zobaczyłem pierwsze wschody...chyba większość miała podobnie. Trawa wzrosła w miarę równo, na tyle, że po trzecim koszeniu - jeśli konieczna jest dosiewka - to niewielka. Przed wspomnianym trzecim koszeniem, już widziałem, że trawa potrzebuje zasilenia, bo w niektórych miejscach zaczęła żółknąć. Zamówiłem więc saletrę amonową i posypałem. Nie użyłem siewnika ani na kółkach, ani ręcznego. Postanowiłem "przykozaczyć" i posiałem tak jak Danusia - jakbym kury karmił - problem w tym, że nigdy kur nie karmiłem i widać to na trawniku...ale im wcześniej zacznę ćwiczyć, tym szybciej dojdę do perfekcji - tak sobie to tłumaczę

Jak widać na zdjęciach są miejsca w które nasypałem za mało nawozu, bądź go powymywałem w trakcie jego rozpuszczania wodą z węża ogrodowego.
Moje pytanie więc brzmi: Czy teraz powinienem w te niedowożone miejsca ponownie dosypać saletry, czy jakiegoś wieloskładnikowego nawozu? Czy może poczekać trzy tygodnie i wtedy już postarać się bardziej równomiernie posypać nawóz wieloskładnikowy po całości?