Z centrum wielkiego miasta na obrzeża małego miasteczka
16:28, 08 wrz 2024
Zważywszy nalot krwiopijców oraz korzystając z przepięknej pogody (cieplutko, a nawet odrobine gorąco acz nieprzesadnie) popracowałam dzisiaj w ogrodzie nie wieczorem (nie ma opcji, by wytrzymać ataki krwiopijców), a w środku dnia. Wykancikowałam i wypieliłam rabaty w jednej części ogrodu i do tego jeszcze zdjęłam jeden pasek darni z półkola
.
Satysfakcja nie do opisania, w szczególności że popracowałam tak porządnie w ogrodzie pierwszy raz od wiosny. Całe lato nie było warunków pogodowych i jedyna praca to było podlewanie. Podlewanie oczywiście jest u mnie niestety codziennością, ale dzisiejsza możliwość popracowania w ogrodzie dała mi mnóstwo radości
.
Fotki popracowe:
Satysfakcja nie do opisania, w szczególności że popracowałam tak porządnie w ogrodzie pierwszy raz od wiosny. Całe lato nie było warunków pogodowych i jedyna praca to było podlewanie. Podlewanie oczywiście jest u mnie niestety codziennością, ale dzisiejsza możliwość popracowania w ogrodzie dała mi mnóstwo radości
Fotki popracowe: