Obrzeża zrobione.Trochę teraz straszy trawnik,ale liczę, że szybko się zregeneruje.
Jeżówy w limkach pod oknem kuchennym.
I nowo nabyte limki z jeżówkami White Swan i hakone.
Pobuszowałam dziś trochę z aparatem.Trochę frontu.Wszędzie w żwirze mam to dziadostwo...pożera mnie dosłownie.
I z niefajności koronka opuchlakowa.
To tyle z niefajności...teraz lawiruję,żeby wychodziło fajnie.
Trawiszcza...gracki są super.W duecie z kopami rozplenic.
Witajcie, fajnie, że ptaszor się podoba. Mam też innych " gości", ale te zrobiła siostra mojego eMa.
Jak dotrą następni będą zdjęcia.
Basiu, dzięki za odwiedziny, pędzę do Ciebie.
Kochani, wiek swoje prawa ma, a kiedy się Bogowie o mnie upomną, któż to wie?
Moje ogrodowe prace szaleństwem nazywane jest, bo moje dawne psiapsiółki, w domach siedzą i swe choroby pielęgnują. A ja kuśtykam, i się głośno do chorb nie przyznaję
Może więc tak być kiedyś, że nie będzie miał kto wątku otworzyć z rana. I na to Was przygotowywuję.
A dziś, słonecznie wszystkich pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.
Sliczne to miejsce i bardzo zadbane, pomimo braku sił, o którym piszesz. Ja co roku widzę jak wraz z upływem sezonu kondycja mi się znacznie poprawia dzięki pracy na działce. Najgorsze są pierwsze wiosenne dni, bo roboty dużo a organizm słaby po zimie odmawia współpracy. Życzę więc by letnie słoneczko wzmocniło Cię ile się da☺