Ja borówki tnę na wyczucie. Te co owocowały, i miały mało owoców tnę teraz 10 cm nad ziemią, Te które majką jeszcze szansę miec dobry plon i mają zielony kolor kory lekko przycinam. Na starych krzakach,
czasami WYPADA PRZYCIĄĆ WSZYSTKO. STOSUJĘ ZASADE- NIGDY NIE WYCINAM WSZYSTKIEGIO NA JEDNYM KRZEWIE, NAJLEPIEJ U MNIE SPRAWDZA SIĘ DWULETNIA REGULACJA. w TYM ROKU POŁOWE, NA DRUGA JESIEŃ KOLEJNA.
Jak masz kilka krzaków, to nie odczujesz ubytku plonu. Cięcie przeprowadź po opadnięciu listków, Będziesz widziała, które pędy są bardziej do wyrzucenia. O torfie i zakwaszaniu siarką już nie wspomnę, bo już pisałam.
Dzień dobry.
To mój pierwszy raz na tym forum ponieważ szukam pomocy przy platanach szczepionych.
Platany sadzone na jesieni, w maju dostaly w pupe przez przymrozki. Przyciete pomarzniete galazki. Odzyly mimo iż w to nie wierzyłem. Mialy sie swietnie do zeszłego tygodnia gdy zaczęły usychac liscie jak na zdjeciach.
Gleba ciezka, gliniasta, slabo przepuszczalna. Podlewanie automatyczne raz, gora dwa razy w tygodniu jeśli nie pada i jest patelnia.
Na glebie cienka warstwa kamienia rzecznego.
W lipcu byly o wieeeele wieksze opady i ani listek sie nie zazolcil.
Przeczytałem caly watek ale różne sa opinie do w miare podobnych objawow.
Żeby nie być gołosłowną zapraszam na krótką (4-letnią) podróż w czasie. Naprawdę sporo się tu działo. Nazywam ten czas czasem rabat wędrujących
Niecierpliwa jestem, wprowadziłam się na długo zanim cokolwiek w domu było skończone bo nie wiadomo tak naprawdę było jak długo nam zajmie urządzenie się. Wiosna 2020 czyli chcemy zamówić płytki do łazienki - COVID, fabryka stoi, sklepy zamykane. Mieliśmy tak pod górkę jak tylko się da. Dlatego chciałam się wprowadzić …a reszta jakoś się ułoży. Posiałam trawę byle była, żeby dzieci nie biegały po błocie. Bajzel wszędzie, wszystko na wariackich papierach ale jak przyjemnie wreszcie być u siebie
No właśnie dzieci biegają i stąd brak stopni, murków i kamieni. Młodsze moje miało rok jak się wyprowadziliśmy i te plotki przy tarasie to taka pomoc i przypominajka, że tu można chodzić a tam nie można
Równanie rabaty „do góry” do tarasu wymaga palisady czyli kupę roboty a mój M ogłosił strajk na wieść o kolejnych zmianach w ogrodzie. On już prawie wysypki dostaje jak mnie widzi jak spaceruję z miarką po ogródku
Równanie w dół tak samo problemowe bo deweloper robił taras i tłucznia i innych betonów jest tyle w ziemi, że ciężka by była przeprawa żeby to wybrać.
Ja się w ale nie przejmuję, że gdzieś jest wyżej a gdzieś niżej bo i tak jest ta górka do obsadzenia. Dobrze się ma sesleria, szałwia, rozchodniki i siewki stipy też mam wszędzie. Jakby dosadzić więcej traw żeby było gęściej to całkiem ładnie będzie, tak myślę.
Bardziej mnie zastanawia jak poprowadzić inne rabaty żeby mieć ten efekt różnych stref i zakamarków i żeby po przejściu przez furtkę nie było widać od razu całego ogródka.
Dzień dobry,
Przeglądam forum od jakiegoś czasu i widzę sporo trafionych diagnoz i wiele uratowanych sytuacji. Jestem początkującym "ogrodnikiem" i świadomy swoich ułomności postawiłem na w miarę łatwe okazy do pielęgnacji.
Od dwóch lat mam przed domem mały pas z nasadzeniami. Posadziłem kostrzewy i trzy sosny na pniu.
Gleba ciężka gliniasta ale przed założeniem zmiękczona i użyżniona. Założona jest w tym miejscu linia kroplująca ale delikatna na jednej lini przez cały szpaler i podlewane raz na dwa trzy dni zależnie od temperatur. Problemy zaczęły się w tym roku. Jedna sosna całkiem padła - jakby uschła mimo podlewania. Stwierdziłem, że może przypadek ale proces zaczyna postępować i atakuje kostrzewy. Zaczynają dziwnie usychać mimo podlewania. Zostały w tym sezonie przycięte po kwitnieniu - oberwane kwiatostany i lekkie przycięcie dla estetyki. Podobnie z kostrzewą siną. Może ktoś miał podobną sytuację i poradzi jak ratować resztę roślin? Dziękuję
Pracy zdecydowanie mniej, ale czasem może pojawić się więcej siewek z tego tytułu.
Spróbuj. Najwyżej za rok wytniesz.
U mnie floksy z reguły są zdrowe i nie dostają mączniaka, więc nie ma sensu wycinać. Muszę stamtąd wykopać 2 floksy. Całe szczęście sąsiadka ma na nie chęć.
Obok posadziłam budleję, ale musi urosnąc. Mam nadzieje, że dopełni kompozycji.
Miałam taki sam krzew budlei pod wynajmowanym oknem w Niemczech, oczywiście już rozrośnięty. Wyglądał pięknie
Wróciłam z wojaży wczoraj w nocy.
Pobyt był rewelacyjny, pogoda dopisał, bo nie było za gorąco, nie padało, ale powrót dał się we znaki.
Wracałyśmy w deszczu, ale padało tylko od Łodzi do Warszawy. Akurat jak przesiadałyśmy się do swoich samochodów lunęło. Jechałam do domu 1,5 godziny cała mokra. Chociaz w Łomiankach już nie padało w ogóle.
Porobiłam kilka zdjęć, bo jak wiecie nie lubię strasznie zdjęć ze swojego aparatu, ale relację zostawiam na zimę.
Powiem tylko, że ogródki niemieckie mało mi się podobały. Nasze są ładniejsze. Może akurat trafiłyśmy na takie? Odwiedziłam w sumie tylko 7 prywatnych ogrodów.
Szkoda, że u nas nie ma takiej idei.