Mirka, ptaszek dla mnie to po prostu ptaszek...nie rozróżniam ich, taki jakiś mały...znam jedynie sikorki, wróble, kosy i sójki, a jeszcze sroki i wrony oraz żurawie, ot i chyba wszystko...a jajeczek jest już 5...zdjęcie zrobione z góry, nie dotykaliśmy wiaderka...
Haniu bardzo Ci dziękuję za porady, zastosowałam się. Mam nadzieję, że róże przeżyją. Miriamki spsikałam Topsinem, tylko to miałam "pod ręką". Obcięłam też te suche końcówki. Zobaczymy.
Aniu/Anbu szał jak szał, rewolucja na pewno! Na ruderowej rabacie jest taka rozpierducha, że tak nieładnie to określę, ale inaczej się nie da. Dojrzewam do tego, żeby pokazać te masakryczne fotki.
Paulinko mnie się udało nacieszyć oko przez trzy dni moją pstrokacizną tulipanową. A teraz zostaną tylko fotki. Róże podlałam moją tygodniową gnojówką zgodnie z poradą Hani/Gruszki, żeby rozcieńczyć w mniejszej proporcji.
Mój mix tulipanowy. Miały być fioletowe z żółto-zielonymi a jest:
Ale te fioletowe wyrosły jakieś bardzo wysokie i tak by się z żółto-zielonymi nie zgrały wzrostem.
Agnieszko z Gutlandii witam Cię u mnie. Ja gnojówkę pokrzywową robię głównie z myślą o różach, ale można nią podlewać wszystko oprócz roślin kwaśnolubnych. Około kilograma pokrzyw zalewasz 10 litrami wody i odstawiasz w cieniste miejsce, trzeba mieszać i po dwóch tygodniach gnojówka jest gotowa (jak przestaje się pienić).
Przepięknie tu! Wspaniale Ci roślinki rosną. Łączkę będę pilnie obserwować. Bardzo mnie zaciekawiła, a ostatnio czytałam właśnie o niej w gazecie. I stół cudnie przystrojony
Ewa, możesz do mnie na chwilę zajrzeć, coś mi zjada orliki w tempie jednostajnie przyspieszonym larwy motyla?