Kochani, wybaczcie, że nie odpowiem każdemu z osobna. U mnie notoryczny brak czasu.Ciągle trwa budowa i nerwówka z tym związana. Na szczęście na ten rok został jeszcze dekarz i budowa zapadnie w sen zimowy a my podleczymy nerwy.
Większość czasu u nas padało i nie dało się nic robić. Zresztą, przez te nerwy związane z fachowcami, straciłam wenę do pracy w ogrodzie.
Dzisiaj po pracy pojechałam skosić mój nowy mini trawnik. Przy okazji zaczęłam kopczykować róże. Ja obsypuję kora więc już mogę. Zrobiłam też kilka zdjęć.
Haniu, imperata wygląda teraz jak mój trzcinnik Cheju-do piękne cieniowane kolory...
ja dziś niestety w domu, bo obiad, bo sprzątanie, bo syn sprawdzian z matmy, bo kartkówka z anglika... ale chociaż wyrwałam warzywa ze skrzyń - przez malakser, poprzez woreczki, poszły do zamrażarki a jeden zestaw od razu na grochówkę no i zebrałam jeszcze malinki, już się nimi raczymy w herbatce