Jak feniks z popiołów
20:45, 14 paź 2017
Pacjent podczas rutynowych badań okresowych przeniesiony musiał być w trybie nagłym na OIOM.
Zamiast badań profilaktycznych trzeba było zastosować procedurę ratującą życie.
Diagnoza nie pozostawiała cienia wątpliwości. Była jednoznaczna. Ziścił się scenariusz w kolorze hebanu.
Opuchlaki.
Białe, tłuste, zadowolone z siebie (wybaczcie - tu, to chyba trochę za bardzo popłynęłam).
Pacjent przetransportowany został do wanienki operacyjnej. Zastosowano zabiegi ratujące życie. Kąpiel w ORTUSie 05sc. Instrumentariusz (znaczy się pan z ogrodniczego) polecił zastosowanie Ortusa, bo ponoć Bayer - producent Decisu niedawno zamienił jeden ze składników preparatu, z uwagi na jakieś zezwolenia - na słabszy.
Zabieg zakończony. Pacjent wsadzony w przygotowaną kwaterę (mam nadzieję, że ostatecznie dla niego nie okaże się kwaterą cmentarną). I teraz decydująca okaże się chyba zima.
Tak w tym szale ratowniczym zastanawiam się czy nie zaserwować mu jeszcze wyciągu z wrotycza, co to rośnie sobie zaraz za płotem? I jak często tym wywarem polewać?
edit: Korzonki całe były maczane w roztworze, namaczanie trwało tyle ile zajmuje mi skoszenie trawnika czyli coś koło 1h.
Zamiast badań profilaktycznych trzeba było zastosować procedurę ratującą życie.
Diagnoza nie pozostawiała cienia wątpliwości. Była jednoznaczna. Ziścił się scenariusz w kolorze hebanu.
Opuchlaki.
Białe, tłuste, zadowolone z siebie (wybaczcie - tu, to chyba trochę za bardzo popłynęłam).
Pacjent przetransportowany został do wanienki operacyjnej. Zastosowano zabiegi ratujące życie. Kąpiel w ORTUSie 05sc. Instrumentariusz (znaczy się pan z ogrodniczego) polecił zastosowanie Ortusa, bo ponoć Bayer - producent Decisu niedawno zamienił jeden ze składników preparatu, z uwagi na jakieś zezwolenia - na słabszy.
Zabieg zakończony. Pacjent wsadzony w przygotowaną kwaterę (mam nadzieję, że ostatecznie dla niego nie okaże się kwaterą cmentarną). I teraz decydująca okaże się chyba zima.
Tak w tym szale ratowniczym zastanawiam się czy nie zaserwować mu jeszcze wyciągu z wrotycza, co to rośnie sobie zaraz za płotem? I jak często tym wywarem polewać?
edit: Korzonki całe były maczane w roztworze, namaczanie trwało tyle ile zajmuje mi skoszenie trawnika czyli coś koło 1h.