Mój skromny zakątek z płotkiem. W przyszłym roku muszę go bardziej dopieścić.
Floks szydlasty postanowił jeszcze raz trochę zakwitnąć:
Marcinki kwitną w swoim czasie:
Miłego niedzielnego popołudnia i wieczoru życzę wszystkim odwiedzającym.
Ewo ja jakos nie koniecznie lubie cieple kraje zwlaszcza latem. A ze my wiekszosc naszego urlopu wykorzystujemyna odwiedzanie moich rodzicowto zostaje czas tylko na oboz treningowy wiosna we Wloszech i krotkie wycieczki po okolicy.
Ewuś, mogę gwaratować za nasze wędliny są bardzo dobre.
Moja bacia kiedyś robiła swoje wędliny.Zawsze i zazwyczaj dwa razy w roku na święta.
Robił kiedyś mój teść, i mój mąż nauczył się od niego.
I teraz starszy syn już nam pomaga.
Czyli uczy się, jak i co,żeby kiedyś móc sobie takie rzeczy zrobić.
Przecież ma działkę ma wybudowaną grilo-wędzarkę to tylko trzeba przejąc pałeczkę.
Ciemierników nie mam.mam tego białego już dwa lata.To jeszcze nie mam doświadczenia z nimi.Chociaż teraz dostałam sadzonki mal.e innego ciemiernika.Zobaczymy jak przezimuje.To może będzie coś więcej
Dalszy ciąg ostatniego akordu w moim ogrodzie
i tu zaskoczę ciągle pada i pada i nie ma kiedy sadzić cebul, a na pracę w deszczu się nie piszę
jakaś odmiana jaśminowca ( nie zimuje w ogrodzie)
Ha, ha, ha...to jest zestaw dwóch pieńków jeden na drugim...
a tu pieńki w kapeluszu...historia kapelusza jest zwyczajna...eMuś będąc kiedyś na rybach natknął się na stary kapelusz w szuwarach...i żeby to nie wyglądało, że on go tam wyrzucił, to go poprostu przywiózł ze sobą z zamiarem wyrzucenia do śmietnika,,,a ja go chaps i na pieniek i tam jest do dzisiaj... i nie jedna osoba zastanawia się co to jest...