Ano, trochę mnie nie było. Tzn. byłam ale wędrowałam po waszych ogrodach. Ciekawsze mi się to wydawało

.
Pamiętna burza sprzed kilku dni skończyła się utratą jednej malwy - spadł na nią leżak zwiany z tarasu. To nic w porównaniu z o wiele większymi szkodami w okolicy. Widziałam wyrwane z korzeniami potężne drzewa przy szosie w okolicach Kartuz i przy "moim" odcinku S6 w kierunku Lęborka.
Tymczasem w ogrodzie przekwitły róże. Szkoda, bo dawały dużo koloru, lawenda czeka na przycięcie, chwasty na wyrwanie. Na tarasie pachnie heliotrop
Rozchodnik Matrona szykuje się do kwitnienia, jedna z kilku kwitnących różyczek - Star Profusion, nad dzwonkami o żółtawych listkach zastanawiam się czy zostawić czy wyrzucić. Efekt ozdobny krótki, mało atrakcyjne. Więc chyba wywalę.
Róża Sea Foam zaplątana w lawendę i barbulę, czeka kolejny rok na przesadzenie.