Warzywnikowy debiut uważam jak na razie za udany, wcinamy już buraczki, cebulki, ogórki i różnego rodzaju sałaty ze skrzyń, a w szklarni pomidorki i papryki coraz większe.
Asiu one są codziennie u nas, przychodzą z oczka pić, gnieżdżą się w łące i w ognisku kąpią w popiele, a nawet jajko zakopały
te wgłębienia to po kąpieli popiołowej
Beata one mają obręcze metalowe, ale tak wyrosły, że podpory więcej szkody uczyniły niż pożytku, bo na ich wysokości wlaśnie zagięły się łodygi i te są do usunięcia... te co leżą spokojnie wrócą do poprzedniego stanu - większośc już wróciła
Na dziś musiałabym mieć podpory na wysokości ok. 1,50 - nigdzie tak wysokich nie znalazłam, eMa muszę zmolestować aby mi takie zrobił
Ania nie jest źle co roku jedna-dwie wichury, deszcze je tak zaprawią, ale zbierają się szybko