Kiedyś tak zrobię, przebiorę się i zatańczę
Tak, żywopłot planuję, z czasem, bo od razu nie wyjdzie, choc mimo ogromu pracy, ciut żal tych kulek, 5 lat zabawy. Niestety , tak jak mówisz, siły nie te
Trudno znaleźć idealne rosliny, byliny chyba najwięcej pracy dają i najbardziej jednak kwiecie cieszy
Znajdą się chętni na moje nadmiary, na razie w głowie sobie planuję, jak sie coś wyklaruje, w czyn wprowadzę, dzięki Ewo
żeleźniki kwitną, ale znowu w tym roku jedna kępa, pozostałe 2 nie, tak stale na zmianę.
i krzewuszka, ostro ją tnę, więc w tym roku skromnie
Takiony stoją ładnie. Inne brzoskwiniolistne to zależy. i nie wiem od czego, ale wystarczy kawałek pręta i stoją Wczoraj mi deszcz położył białe w jednym miejscu..
A pozostałe nawet nie dały się ulewie, krótko padało ale dość intensywnie.
Kasia, nudzić nie, tyle pracy w nim, wczoraj rodki skubałam, twarz cała w bąblach od komarów, mimo ochrony, cos tam zrobiłam i w końcu dałam drapaka
Pęcherznice kupiłam gotowe, teraz moja rola aby góra te kulki poprzez cięcie uformować.
Tys zdolniach, uda się
A hibiskusy rok temu bylinowe kupiłam, same liście miały, w tym roku ruszyły ładnie, ale czy zakwitną, nie wiem, buź
Miło się czyta (a zwłaszcza ogląda) Wasze blogi tudzież czerpie z nich inspiracje (zwłaszcza z relacji ogrodników, którzy - tak jak my - zmagają się z trudnym terenem (spore nachylenie) i kiepskim podłożem (sporo gliny, ect.)). Po 2,5 roku spędzonych we własnym, wiejskim domku, we własnym, małym ogródku sami mamy już parę roślin, którymi (taką mam nadzieję) możemy się pochwalić przed światem - stąd ten blog.
Mieszkamy pod Krakowem. Powoli (choć czasu - z uwagi na dojazdy do pracy, dowożenie dzieci, itp. - chronicznie brakuje) z niegdysiejszego nieużytku pełnego chwastów i dzikich śliwek wykluwa się prawdziwy ogród Duma i oczko w głowie mojej Żony - bo to ona planuje, kupuje (bądź zleca mi zakupy) - ja jestem od kopania dołów i koszenia No i coś tam majsterkuję w drewnie, może przy okazji wrzucę
Na początek jednak - aby zachować chronologię - wrzucę fotki działki sprzed ponad 2 lat. Dom z trzech stron otaczała wówczas tylko gliniana skarpa. Mądry Polak po szkodzie - dziś wiem, że wykonawcę trzeba przypilnować nawet jeśli chodzi wyłącznie o wysypanie ciężarówek ziemi na wyrównanie/podwyższenie terenu, bo niejedne gumiaki utknęły wówczas w gruncie, nawet po niewielkim deszczu
Pigwy nie mam, a tylko pigwowca co rośnie w kopułkę i nic nie robię z nim. Przymierzam się do wyrzucenia, bo owoców mało i małe, kwitnie na poziomie ziemi i zajął już pół jagodnika. W dodatku przemarza, wyjątkowo w tym roku kwitł cały i nie jest tak kłujący.
Agresty mam na pniu. Nie ma problemu z pieleniem i z pielęgnacją.
Z kolczaków mam berberysy Juliany i ognika. Rosną bo to schowek dla jeży i eM tego broni. Gdyby nie to, to dawno bym wpierniczyła na ognisko. Berberysy zresztą w tym roku ucięłam do ziemi bo przemarzły. Myślałam, że nie odbiją i wyrzucę... ale zrobiły mi na złość.. Na drugi raz eMuś pójdzie z nimi walczyć... ja się ich nie tykam, chyba żeby wyciepać na amen.
Co w zamian?? Myślę....
Zajrzałam jak było rok temu... i to był błąd.. bo znów urosła we mnie agresja.. na to co jest w tym roku.... wiec uciekam do pracy.. koniec przerwy. Jaśminowiec do dupy, żylistek też.. ostróżki jak wymoczki.... rok temu było tak pięknie
Róża do wyciepania, brzydka wiec pozwoliłam dzwonkom skupionym iść gdzie chcą.. i poszły W jeden sezon. Aż poszłam foty zrobić jak sobie one idą.. z bukszpanu wykopywałam i kto przyszedł to dostał sadzonki