a teraz parę słów o rudym merdaczu,Fuji.
koncem lipca zaczał wymiotować,trochę dziwnie chodzić, szybka wizyta w pt u wet'a i zadna diagnoza, jakies zatrzyki. W drodze do Belgii czułsię coraz gorzej. Wjechalismy do domu o 16 a o 16:30 w niedzielę miałam wizyte na pogotowiu. Jako, że zgubiłam papierek szczepienia na wściekliznę i nie pamiętałam kiedy był szczepiony, pewnie więcej niż 2 lata, może 3... [tak, wet nie dała naklejki w paszport ale papierek, który gdzies w przeprowadzce się posiał....] to od razu to też wet'owi powiedziałam, bo sztywność i ślinienie się mogą być objawami wścieklizny... lekarka nie miała lepsezgo pomysłu więc stwierdziła, że wścieklizna.
Zaraportowała mnie do AFSCA i powiedziała, żę w pon się do mnie odezwą.
W poniedziałek do południa cisza, więc w południe zaczęłam dzwonić. W AFSCA milion opcji przełaczania linii , ale zero człowieka. Lokalny wet, który nigdy nie miał takiej case, poradził szpital uniwersytecki. Także telefon i z psem w drogę.
Tam przyjeli jako pogotowie... i stwierdzili że to tężęc. Stan już był kiepski, tymbardziej ze doszło do zapalenia płuc = Fuji próbował pić wodę i wet z niedzieli poleciła dawać strzykawką....co też mu nie pomogło... aby otworzyć pysk to musiałam dużo siły użyć i 2 rąk.
został na 2 noce w szpitalu, ma założoną sądę do zołądka i tak od prawie tygodnia sobie żyjemy. Rokowania ostrożne w stronę lekko optymistycznych, ale po zachowaniu widzę że będzie dobrze. Antybiotyki działają, juz dużo lepiej chodzi, wczoraj chyba odsyskał węch i pomału próbuje cos jeść, ale jeszcze krtan nie jest sprawna....
Kupiliśmy też mu t-shirt

zeby zakryć sądę i zeby mniał mniej opcji drapania...
jestem pod wrażeniem tej kliniki uniwersyteckiej, widać, że kochają i chcą pomagać zwierzętom. Był raptem 2 noce w szpitalu, rachunek nie mały, ale np. 2x dziennie dzwonili do mnie z updatem, przy wyjsciu asystenka pokazała i objaśniła w jakieś pół godziny całą pielęgnację, a wcześniej miałam lekarza na telefonie, która też wszystko mi wyjaśniła.... za tydzien powinniśmy być w stanie usunąć sądę, jeśli będzie mógł jeść....
a wczoraj miałam wizytę z AFSCA. Nic ze im zajęło tydzien zeby do mnie się odezwać.... jakbym czekała to pewnie pies by zdechł w bólu. Bo zamiast w poniedzialek, to dostałam telefon w pt o 16:55 i wizyta umówiona bo trzeba papiery podpisać... na poniedziałek, tydzien później. Oczywiście paniom to wypomniałam. Poradziły mi opisać całą sytuację i poprosić o zmniejszenie mandatu za brak szczepionki/brak papieru od szczepionki!
Grunt, ze pies zdrowieje!!