dziś niemal o świcie , korzystając z tego, że dzieci śpią wyszłam na taras wywiesić pranie. Jakież było moje zdziwienie kiedy na trawniku zobaczyłam jeża. On wyglądał na równie zdziwionego . Pobiegłam po aparat, ale jak wróciłam już go nie było. A wróciłam biegusiem. Zaczęłam więc focić roślinki, aż tu nagle...
tu daje dyla chyba do domku, bo wygląda na to, że znów zadomowił się pod schodami. Kiedyś też mieliśmy tam jeża, ale czy to ten sam???
w takich chwilach jestem przeszczęśliwa, że nasze ogrodzenie jest nieszczelne solennie obiecuję nie sypać trutki na ślimaki. Mechaniczne zbieranie i tyle
perukowiec za nic nie może wystartować. Coś tak walczy, ale nie może. Macie jakieś pomysły jak mu pomóc? Rok temu solidne cięcie go zmobilizowało, ale nie wiem czy teraz też go ciachać?
i zagadka dla Bogdzi. Co to może być za jegomość Bożenko? Nie ustał ani sekundy spokojnie. Taki wielkości kosa, tylko jakby smuklejszy, na długich chudych nóżkach i z rudym ogonem.
takie porównanie
maj 2011r
maj 2017r
nic tu nie przesadzałam. Wyleciał tylko jeden miniaturowy iglak do Sylwii, trochę dosadziłam i tyle. Zwróćcie uwagę, że ten rodek jest ciągle taki sam. Jakoś kiepsko rośnie od samego początku, ale w tym wypadku to akurat dobrze
Okrywalam wczoraj o 22 w nocy... Dobrze, że to zrobiłam to chociaż część ocalała przykrylam rodki, powojniki jedna piwonię, druga jak widać przegrała a doniczkami bardzo wrażliwe byliny, powiem wam, że ten rok pod tym względem jest okropny.... Smutno bardzo patrzeć, jak co chwile coś obumiera jak nie przez mróz to nadmiar deszczu....
Trzymałeś rękę na pulsie, Zbyszku, to i strat nie będziesz miał. Na kolejny dzień i noc u mnie deszczowo, i z tego wyjątkowo się cieszę. Wysyłam i do Was dziś deszcz. Szczególnie tam gdzie zimucha niedobrucha zęby szczerzy.
Orlice
powolutku zaczynają się otwierać pąki Kardinal i Nova Zembla. Z tego ostatniego szczególnie się cieszę, bo w zeszłym roku nie zakwitł
azalia Marilee. Uwielbiam ją
dostałam jeszcze kratkę pod pnącza o teścia, bo on u siebie demontował. Akurat będą po czym miały bujać biedronkowe powojniki .
Wczoraj wracałam od syna z wywiadówki i zobaczyłam, że pomiędzy płytkami chodnikowymi wyrosły te dzikie bratki, czy fiołki co u siebie znalazłam. Nie mogłam ich nie zabrać .
tym rodkiem - Morgenrot - będę Was zamęczać bo mnie zachwyca
fajnie kiedyś zgra się kolorystycznie z bzem Black Tower, jak ten już podrośnie
Wywaliłam wczoraj sporo barwinka z rabaty przy schodach, bo prawie mi pigwowca zadusił. Przy okazji sficiłam hibiskusa samosiejkę, którego udało mi się poprowadzić jako kulkę na pniu
wczoraj kolega przywiózł mi pudełko odkopanych od siebie bukszpanów samosiejek. I chodź jestem wybitnie niebukszpanowa to skleciłam te wszystkie roślinki do kupy i spróbowałam coś na kształt kulek zrobić. Ze dwie mogę mieć . Jak mi się znudzi to dam do przedogródka .
Mirelko widzę że pomału też się robi bania. W tym sezonie dam jej jeszcze spokój bo te rośliny są delikatne i lubią złapać przędziorka ze względu na duże zagęszczenie gałązek. Tak pamiętam Twoje rozgoryczenie i super że nowa jest zdrowa.
Z Nany tez się robi niezła bania.
Drzewiasta i begonie pod pierzyną dziś nocowały a magnolia troszkę po "uszach" dostała.