Dzień dobry,bardzo,ale to bardzo dziękuję za wskazówki,przeczytałam.
Choć jedynie na moje usprawiedliwienie powiem tak-ten ogród powstawał w czasach gdzie jedyną atrakcją i już rewelacją było jak miało się tuję,a i kosztowało swoje.
z Magnolie,która teraz jest takim okazem,prosiłam o zamówienie,bo koszt był taki jak dziś dobre okazy dla kolekcjonerów.
Pamiętam jeździłam przyczepką po te tuje aż do Kurowa -tylko jakieś 150 km w jedną stronę,bo tam było najtaniej i jak na tamte czasy to rewelacja.
Te moje tuje marnioty(jak delikatnie zostały nazwane bez jakiegoś urazu-bo to fakt)mają już jakieś 16lat.
Na tamte czasy jak wspomniałam)jak ja go tworzyłam-to kto myślał o ogrodzie jak dziś,że to ma być częścią integralna z domem ,myślenie całościowe.
nikt mi wtedy nie podpowiedział,kobieto mieszkasz pod lasem połóż kratkę(a czy coś takiego było?)bo kret za kretem będzie ganiała.i tak było miałam ich ogromna ilość.doprowadzały mnie do łez ,gdzie miałam pełno kwiatów,krzaczków , trawnik -cudo,równo.no i z tym się też musiałam uporać doprowadzając mojego męża do już białej gorączki -bo na dzień dobry- usłyszał udało mi się upolować kreta-nie pytajcie się jak i ile.sporo mam ich na sumieniu.
wszystko poszło folią
I czytałam publikację,które mi się udało dostać i tak kawałek po kawałku usuwam trawnik i nanoszę zmiany,a ponieważ mam lekką rezygnację,choć mąż,teraz mnie wspiera i dodaję otuchy(już kup te rośliny,żebyś była tylko szczęśliwa. ale może własnie dlatego chce zrobić tak,żeby było dobrze,ale już nie wiem jak.
no dobrze a teraz plan i zdjęcia,zrobiłam jak umiałam numerki -to zdjęcia
numer 1
numer2
numer 3