No więc, dziewczęta - rodek jest pocięty

.
Nawet nie wiem, czy od góry nie powinnam go bardziej ciachnąć.
przed
po
może to ujęcie będzie bardziej czytelne
tyle poszło:
Bogdziu, wiem, że Ty nie tniesz, ale Twoje rodki takie śliczne, że nie ma potrzeby ich ciachać. A ten mój to taki bidok, że w zasadzie może być tylko lepiej.
Gorzej, że sprawdziłam ph i wyszło 7

. W zeszłym roku sciągałam ściółkę z lasu, sypałam fusy z kawy, dodałam siarczan potasu i albo to nie zdążyło zadziałać albo to za mało

.
To co teraz robić? Lać w ziemię kawę i zakwas? wyściółkować kwaśnym torfem (jak mi się uda dostać - próchnicą)? A czym potraktować samego rodka?
Myślałam, że po moich zabiegach będzie jakaś różnica, a tymczasem ph dokładnie takie samo jak na reszcie działki