Jesień w okolicach Krakowa jak na razie chłodna, raczej pochmurna i deszczowa.
Wrzucam parę słonecznych fotek z niedzieli 5 października.
Coś czuję że spektakl przebarwień będzie krótki i dynamiczny
Fotka z dzisiaj, obłędna fuksja. Zupełnie bezobsługowe.
Przycięłam wiosną i tyle. Zero nawozu, podlewania.
Nie związane, nie za gęste. Lubię je w takim naturalistycznej formie.
Ja mam tylko Heidebraut i małą Variegatę.
Twoja historia z podobieńtwem molinii przypomnina mi moje zawilce.
Gdzieś wśród Honorine Jobert mam jedną Andreę Atkinson.
I też nie wiem która to
W zeszłym roku nie cięłam turzycy palmowej, mam ogrom dorodnych siewek, ale turzyce właśnie takie są i na tym polega ich ekspansywność, z tych brązowych turzyc też co roku mam pełno siewek.
I podobnie wysiewają się u mnie trzcinniki, śmiałki,które ścinam oraz obiedka, której nie ścinam bo ma bardzo dekoracyjne te płaskie kwiatostany.
Moja molinia jest wybitnym soliterem,moim zdaniem do łąki jej szkoda bo nie będzie efektu. Można jedynie w narożniku łąki, wtedy będzie widać.
Za to w Twojej łące powinny się sprawdzić obok nieekspansywnych miskantów również prosa. Są cudne, u mnie na liście top, zaraz po mojej molinii ja mam ich dwa rodzaje, jeden od sąsiada northwind lub heavymetal i drugie od Moni Shenandoah. Te pierwsze mają fajny pokrój, te drugie kolorystykę.
Wolę ich wcześniejszy = różowy odcień, ale i tak teraz gwiazdorzą ma tej rabacie.
Nowy ambrowiec posadzony blisko tarasu.
ŚŚ zmieniły kolory na jesień.