Dziewczęta, nie wiem czy się przyznawac tak publicznie do wariactwa znowu. Zamówiłam 85 sztuk. Więc tego no, same rozumiecie
Lidka akurat obie wymienione to nie moje typy, nigdy mnie nie skusiły. Ale poszłabym albo w biel, albo w burgund.
Wypłata, jakby na to nie patrzeć, już rozdysponowana została
Daga jużem popłynęła i to daleko mnie wyniosły fale

.
Przechowywaniem się nie martwię, co tam takie dwie wąskie deseczki miejsca zajmą...

w garażu pod sufitem podwieszę pewnie.
Wracając do róż, zadowolona jestem bardzo, bo udało mi się odkupić trochę róż DA, których już miało nie być. A które zmarniały w starym bez opieki, (LoS, JdO, Wollerton Old Hall, James Galway, Gentle Hermione, Desdemona, Royal Jubilee, Claire Austin). Kupiłam kilka róż Rojewskiego (min. Gandalf biały, Cukrową wata,Leśni ludzie, T. Kosciuszko). Odkupiłam sobie jeszcze min. Natashę Richardson, Giardinę, Veilchenblau i Lykkefund (jakby nie było, to było widowiskowe zjawisko w starym, oby w nowym nie było gorzej

), Raubritter, Angela, Herzogin Christiana, Goldelse, Lavender Ice, piżmówki Cornelia i Sibelius, Mary Ann, CHIPPENDALE, CANDLELIGHT, LOUISE ODIER (!!!- super, bo jesienią nigdzie nie bylo), Rose de Resht i Jacques Cartier na konfitury, Leda bo kocham za kwiaty. Mme Hardy bo miałam zaćmienie, zapomniałam, że przeniosłam udanie że starego I nawet mi juz kwitła. Ale to nic, dla zielonego oczka może być podwójnie. Pamiętam, jak kiedyś na nią polowałam i z trudem zdobyłam

. Nautica, Pashmina, JASMINA (tu mam niejjasne przeczucie, że być może ją przeniosłam że starego, nic, będą dwie), Aleksandrina, Princess of Wales, Morden Blush, Minerva, Claire Marshall, Palais Royal (White Eden), Marchenzauber, Ambrigde rose,Comtesse de Segur, Sharifa Asma, Heritage.