Opuściłam Was na prawie dwa miesiące, ale ogród też opuściłam

. Praktycznie byłam tylko raz w październiku i drugi raz dzisiaj. No i jak zajechaliśmy to pierwsze co zobaczyliśmy to efekty wyjątkowej nadaktywności kreta. Normalnie nie będę cytować słów, jakie z ust naszych padły na taki widok:
Rowy krecie wzdłuż rabat, trawnik się zapada, po prostu załamka:
I to nieszczęsne małe czarne bydlątko urzęduje tylko na naszej działce! Em się wściekł, zapowiedział zrywanie trawnika i układanie siatki! Pożyjemy, zobaczymy...