Mój azyl na wichrowym wzgórzu
23:33, 11 kwi 2024
Zgadzam się Jolu. Przerabianie starych rabat jest bardzo trudne. Duża różnica wielkości nowych i starych roślin. Sporo się też trzeba nagimnastykować by nie zniszczyć tego co ma zostać. A potem walka z korzeniami w ziemi. Niestety nie mam siły już wszystkich usuwać. Więc czasami trzeba manewrować z sadzeniem pomiędzy nimi. A po wyrośniętych drzewach i krzewach jest cała masa korzeni pod ziemią. Najgorzej z tymi z system polowym. Dobrze, że przyjeżdża do mnie siostra. Bardzo pomogła w pewnych miejscach gdy chwyciła za siekierę. Bo ja poległam.
Dlatego mój mąż często nalega i namawia by robić to "kompleksowo". Trudne są wybory co usunąć co zostawić. Jak jedno się usunie to odkrywa się "brzydsza strona" tego co zostaje.
Np. poniżej trasu. Długo toczyły się dyskusje czy coś tu zostawić. Śnieg mocno powyginał i zniekształcił te wysokie jałowce. One leżały już na płytach poniżej lun na świerkach gniazdkowych. Poprzycinałam część ale efekt był taki sobie. I wiem już z autopsji, że one po takim przycięciu znów rozgałęzią się na wierzchołku, przez co ponownie zrobią się ciężkie i będą przechylać się nawet po deszczu a co dopiero po opadach śniegu